Arabski sypie 53

Kolejny raz powraca kwestia podatku miedziowego, który lubiński KGHM Polska Miedź płaci państwu, bo to państwo tak sobie zdecydowało. W ustanawianiu podatków nie można doszukiwać się żadnej logiki i tak jest z tym, który nazywa się “od niektórych kopalin”, a dotyczy miedzi i srebra. Że ten haracz będzie zabójczy dla spółki mówiło się o tym jeszcze przed jego wprowadzeniem. Mówiono o tym i w Bolesławcu, gdy w 2012 roku ówczesny starosta Cezary Przybylski zorganizował konwent starostów dolnośląskich. Starosta bolesławiecki mówił wtedy o złych skutkach podatku miedziowego i dla firmy i dla całego województwa, którego samorząd otrzymuje pokaźną daninę z Polskiej Miedzi. Cezary Przybylski konsekwentnie i teraz krytykuje ten podatek już jako marszałek sejmiku wojewódzkiego. Zapomniał chyba jednak o tym, co mówił przed trzema laty, komentując w ten sposób podjęty przez Sejmik apel o zniesienie podatku miedziowego: To co było dobre w 2012 roku, nie sprawdza się w 2016 roku. Niestety podatek ten nie był nigdy dobry, ani dla spółki ani dla regionu.

Pisałem już tu kiedyś, że partię Nowoczesna traktuję podobnie, jak wydmuszkę z poprzednich wyborów, którą był Ruch Palikota. To wyłącznie media nadmuchały popularność i jednego i drugiego ugrupowania doprowadzając do wprowadzenia ich kandydatów do Parlamentu. Gdy brakuje tego suplementu autentycznego poparcia wśród wyborców, to powietrze schodzi i okazuję się, że … król jest nagi.

Ryszard Petru to szczególne dziecię naszego systemu politycznego. Typowy bezideowy pragmatyk zogniskowany na osiąganie politycznych celów, które chyba mają przede wszystkim służyć gospodarczym środowiskom, z którymi jest związany. Myślę nawet, że jest typem polityka bardzo groźnym dla społeczeństwa obywatelskiego. Bo cynizm jest rakiem na jego tkance. Petru w wypowiedzi na temat rządowego projektu 500+ zapowiadał, że zgłosi poprawkę, by zastosowane było ograniczające kryterium dochodowe. Ale jeśli ona nie zostanie przyjęta, to będzie apelował do wszystkich bogatych ludzi, by zgłaszali się po te pieniądze dla swoich dzieci … DLA ZASADY.

Porażające, jakie to zasady ma do zaoferowania Polakom polityk, który stoi na czele parlamentarnego ugrupowania. To nowoczesny patriotyzm? Bierzmy kasę nawet, gdy nie jest nam potrzebna, nawet gdy uszczupli to narodowy budżet, nawet gdy odbije się to na tych najbiedniejszych? Bierzmy … dla zasady? Jeśli ktoś wprost nawołuje do stosowania tak “wzniosłych” zasad postępowania, to do jakich apeli będzie jeszcze zdolny?

Hucpa wokół hatastrofy smoleńskiej powraca. Przede wszystkim, to nic nieoczekiwanego się nie stało, że powołana została nowa komisja do jej zbadania. PiS przecież od lat zapowiadał, że doprowadzi do ponownego badania tej sprawy. Wściekły atak na wszystko, co ma związek z ponownym uruchomieniem państwowej komisji do spraw katastrof każe jednak podejrzewać, że ktoś boi się pracy tych ludzi. Bo jeśli w tej nowej komisji są faktycznie tylko dyletanci, którzy nie rozróżniają puszek od samolotu, to niech się nimi pobawią i tyle. Komisja Millera powypisywała w raporcie swoje dyrdymały na temat katastrofy niech więc i swoje wypisze komisja Berczyńskiego. No ale jeśli mieliby naprawdę odkryć coś nowego to …

Specjalistą od wypadków lotniczych nie jestem, ale wystarczy sprawny rozum i kilka obserwacji, żeby ujrzeć metodologiczne błędy w wyjaśnianiu smoleńskiej tragedii. Doskonały discoverowski serial “Katastrofy w przestworzach”, który zacząłem oglądać na długo przed 2010 rokiem, pociągał mnie tym, że każdy jego odcinek pokazywał, jak udawało się dojść do przyczyny katastrofy nawet, gdy była nią obluzowana śrubka w jakiejś tam niby nieistotnej części samolotu. Posługiwano się przy tym schematem myślowym typowym dla nauki. Konkretne zdarzenia wyjaśniano hipotetycznymi przyczynami, ale w każdym momencie, gdy pojawiał się fakt, który nie pasował do tego wyjaśnienia, to albo odrzucano te wyjaśnienia, albo uzasadniano ten fakt w oparciu o powzięte hipotezy. Nigdy też nie oglądałem takiego wypadku, żeby w jego wyjaśnianiu choć raz nie doszło do wywrócenia początkowych hipotez. Badania były jednak drobiazgowe i, podobnie właśnie jak w naukach szczegółowych, nastawione m.in. na wyszukiwanie faktów, które zaprzeczą dotychczasowej linii wyjaśniania.

Spośród wszystkich obejrzanych przez mnie odcinków “Katastrof” tylko ten o rozbiciu polskiego samolotu w Smoleńsku był zaprzeczeniem tej metodologii w dochodzeniu do przyczyn katastrofy. Wyraźnie w nim było widać, że najprostsze wytłumaczenia były przyjmowane za obowiązujące i układały się, jak po sznurku, w raport Anodiny. Nie pojawił się żaden fakt, który mógłby zakłócić tak celnie wyznaczoną linię hipotez wyjaśniających przyczyny katastrofy. Pomijam już tu przekłamania, które znalazły się w tym filmie. Nie wspomniano w nim jednak o żadnej z wątpliwości, które dotyczą i samych faktów (brak bruzdy w terenie, którą musiał pozostawić za sobą kadłub uderzający w ziemię, znaczne rozczłonkowanie kadłuba na dziesiątki tysięcy kawałków czy brak dokumentacji pracy kontrolerów lotu – dziwnym trafem popsuły się trzy niezależnie działające rejestratory ich działań) i potem procesu ich wyjaśniania (podstawowe błędy przy sekcjach zwłok czy nie przeprowadzenie rekonstrukcji samolotu, co można zobaczyć w każdym odcinku “Katastrof w przestworzach”).

Dla jasności. Film Discovery nie jest żadnym dowodem w tej sprawie. Ale nie o to chodzi. Chodzi o przyjętą metodologię wyjaśniania przyczyn katastrofy, która była pójściem na skróty i to drogą, na którą pozwalali Rosjanie. Przecież od razu zarysowano dylemat, że … jeśli miałoby się okazać, że to był zamach, to co?, wywołamy wojnę Rosji? Jeśli ważna wtedy była tylko ciepła woda w kranie, to na takim poziomie było też wyjaśnianie przyczyn tej katastrofy. Ostatnim człowiekiem, na którego opinie chciałbym się powoływać jest Włodzimierz Cimoszewicz. Ale to on określił działania ówczesnego rządu w sprawie Smoleńska, że wziął się do tego, jakby chodziło o włamanie do garażu na Pradze.

Tonący brzydko się chwyta. Tomasz Arabski jeszcze nie tonie, ale już brzydko się chwyta. Jakim człowiekiem musi być ktoś, kto oskarża o tchórzostwo ludzi, którzy będąc wtedy w Katyniu “uciekli”, zdaniem Arabskiego, do Polski zamiast … No właśnie zamiast co? Mieli wyręczyć polski rząd, BOR, prokuraturę i służby dyplomatyczne, by nie doszło do tych wszystkich zaniedbań i zaniechań, które wiążą się z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy?

Irytuje mnie bezmyślne powtarzanie mantry o tym, że nowa komisja smoleńska to działanie wyłącznie polityczne. To Arabski w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną” wprost przyznał, że działania rządu Donalda Tuska w sprawie wyjaśniania przyczyn katastrofy dyktowane były celami politycznymi. Stwierdza tam, że wrak samolotu można było sprowadzić do kraju, ale przestano się o to starać “Kiedy kwestia wraku stała się dominująca w dzielącej Polskę polityce wewnętrznej.” Ot kaprys premiera: odpuszczamy sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *