Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Za, a nwet przeciw

Za, a nwet przeciw 4

Bój o Lecha Wałęsę, jakiego kierunku by nie dotyczył, jest jakimś podzwonnym dla tych wszystkich bezimiennych bohaterów Sierpnia ’80, którzy zrobili swoje i historia o nich zapomniała. Ale nie tylko historia. Przede wszystkim ludzie. I to jest prawdziwy dramat, a nie to, czy Wałęsa to Bolek i na ile Bolek. Świat namydla się jakimiś surogatami bohaterstwa, które sam chce uznać, a to, co prawdziwe dogorywa gdzieś w zapomnieniu.

Sam głosowałem w 1990 roku na Lecha Wałęsę i broniłem go przed tymi, którzy wtedy widzieli w nim tylko niewykształconego robola. To oni teraz stają pierwsi w jego obronie, ale trudno pozbyć się wrażenia, że czynią to równie instrumentalnie, jak wtedy go atakowali. Zresztą trudno zrozumieć, na czym ta obrona miałaby polegać? Czy zechcą spalić IPN wraz z teczkami Bolka? Nie głosowałbym z pewnością na Wałęsę, gdybym znał jego przeszłość z lat 70-tych poprzedniego wieku. Swoją prezydenturą wprawdzie mnie zawiódł, ale w starciu z Aleksandrem Kwaśniewskim nie widziałem innej możliwości, jak głosowanie znowu na Wałęsę. A potem to był już tylko zjazd po równi pochyłej: przebijająca się prawda o jego przeszłości i popadanie w coraz większą śmieszność.

Od tamtego czasu Lech Wałęsa stał się dla mnie symbolem zapomnienia o tych wszystkich ludziach, którzy u jego boku, ale też u boku różnych innych liderów Solidarności w całej Polsce działali odważnie w opozycji, a potem, gdy ci bardziej cwani ulokowali się na posadach i w biznesach, popadli w niepamięć i biedę. Z różnych powodów, ale najczęściej przez to, że byli zbyt skromni i nie upominali się o apanaże za swój trud. Nie pytam oczywiście, dlaczego Wałęsa nie wyciągnął do takich ludzi ręki, bo nigdy tego nie zrobił, choćby w jakiś symboliczny sposób, gdy był prezydentem. On uwierzył w swoje zaklinanie historii, że sam w pojedynkę (kiedyś jedynie dodał do tego Danutę, swoją żonę) rozmontował komunizm. A przecież docenienie i uszanowanie tych ludzi mogłoby się stać fundamentem dla Rzeczpospolitej, podobnie, jak w międzywojniu było z kultem żołnierzy Powstania Styczniowego.

Niektóre cwaniaki krzyczą jeszcze, jak czekiści: ręce precz od Kraju Rad i wypominają innym, że siedzieli sobie w domach w ciepłych kapciach, gdy Lech Wałęsa musiał zderzać się z komunistycznym systemem. I zabraniają im oceniania Wałęsy. Ciekawe, czy zabroniliby również oceniać tych, którzy także represjonowani nie zgodzili się jednak na żadną współpracę? Albo tych, których esbecja złamała, ale oni wycofali się z działań w opozycji, żeby nie narażać swoich kolegów?

solidarnosc

Od prawej: Adam Borowski, Wiesław Kęcik, Barbara Fedyszak-Radziejowska i Andrzej Michałowski.

Adam Borowski z Solidarności Walczącej, który w latach 80-tych za działalność opozycyjną dwa lata siedział w zwykłym więzieniu, w programie telewizyjnym powiedział, że publiczne ujawnienie przeszłości Wałęsy jest po prostu tak po ludzku sprawiedliwe. I powiedział to również do tych, którzy teraz wykrzykują, że nikt nie ma prawa osądzać Wałęsy. W tym samym programie Wiesław Kęcik z Solidarność Rolników powiedział z kolei, że już nie ważna jest sprawa Wałęsy, bo chodzi o to, co każdy z nas ma do zaproponowania Polsce. I taki jest ostateczny wydźwięk tego, co do powiedzenia mają ci i inni działacze Solidarności, którzy byli prawdziwymi sprawcami obalenia komunizmu. Oni nie rozpamiętują zasług i przewin Wałęsy, bo dawno są już ponad tym. Oni nadal czynią wszystko, żeby Polska i Polacy mieli w sobie tego ducha, który czynił fenomenem Solidarność z 1980 roku.

I tak sobie myślę, co zechcą czynić obrońcy dobrego imienia Lecha Wałęsy na skrzykiwanym spotkaniu w Warszawie? Bo to będzie trochę tak, jakby chcieli napluć w twarz właśnie Adamowi Borowskiemu, Wiesławowi Kęcikowi, Annie Walentynowicz, Andrzejowi Gwieździe, denuncjowanym przez Bolka Kazimierzowi Szołochowi i Henrykowi Lenarciakowi, napluć w twarz setkom działaczy Solidarności, którzy bez rozgłosu robili swoje, a może i napluć w twarz swoim ojcom albo dziadkom, którzy byli odważnymi, ideowymi członkami Solidarności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *