Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Pojęć wymieszanie

Pojęć wymieszanie 1

Grzegorz Schetyna zdaje się koncertowo rozbrajać Platformę Obywatelską. Nie mój to problem, choć współtworzyłem niegdyś, w 2002 roku, bolesławieckie struktury tej partii. Ale to dawne dzieje i raczej obojętny jest mi obecnie los tego ugrupowania. W naszym regionie, po rozwiązaniu dolnośląskich struktur PO z partii odchodzą niedawni jej liderzy. Cezary Przybylski zszedł z Platformy utrzymując stanowisko w sejmiku wojewódzkim, a jego koledzy partyjni w podobny sposób pomogli utrzymać większościową koalicję w odmiennej niż dotąd konfiguracji. Poważna zmiana sejmikowej konstelacji, która skłania do postawienia pytania o jej wpływ na niższe szczeble samorządowych układanek.

I nie jest żadną tajemnicą, iż o zmianach mówi się w układzie koalicyjnym w samorządzie powiatowym w Bolesławcu. Istota tej zmiany zasadza się na wejściu w koalicję sejmikową radnych z ugrupowania Bezpartyjni Samorządowcy. To podmiot polityczny, którego jednym z liderów jest prezydent Bolesławca Piotr Roman. A prezydent od lat jest zwolennikiem istotnych zmian w funkcjonowaniu powiatu. Dotąd nie miał zdolności wpływania na nie, ponieważ jego komitet wyborczy wprowadził tylko 3 radnych do Rady Powiatu i nie udało się doprowadzić do jakiejkolwiek koalicji większościowej. Obecnie, głównie dzięki sejmikowej koalicji z PSL-em, podobne porozumienie mogłoby zafunkcjonować w powiecie bolesławieckim i do pomyślenia jest takie porozumienie się przyszłych koalicjantów, by móc nawet odsunąć od władzy PO.

A powiat zorganizował w ostatnim tygodniu konferencję dotyczącą 70. rocznicy osadnictwa na Ziemi Bolesławieckiej. Nie do końca byłem przekonany do tego, że czczenie rocznicy przyjazdu do Bolesławca wypędzonych z Kresów Wschodnich, reemigrantów z Jugosławii czy z Francji powinno polegać na zaproszeniu na nie dyplomatów z Serbii, Bośni i Hercegowiny czy Chorwacji, których wystąpienia zdominowały początek konferencji. Tym bardziej, ze ktoś uświadomił mi problem z tym, iż w partnerskich wymianach między Bolesławcem a Prnjavorem w minimalnym stopniu biorą udział mieszkający tam jeszcze Polacy i katolicy związani z polskością. Polacy, którzy przyjechali tu z Jugosławii mają sentyment do tamtej kultury, ale to są Polacy. Świętując rocznicę powinniśmy więc skupić się na tych osadnikach, którzy dożywają tutaj swoich dni, a nie na kraju, z którego przyjechali. Na konferencji nie było nikogo z Ukrainy i ten “brak” jakoś nikogo nie poruszył.

I jeszcze tylko mały przytyk do samej organizacji konferencji. Przypadkiem byłem świadkiem trzech sytuacji, gdy popełniono faux pas z sadzaniem zaproszonych (dość ważnych) gości. Jednego wysłano na balkon choć z pewnością powinien siedzieć w pierwszych rzędach, drugiego najpierw posadzono w pierwszym rzędzie, a potem zaproponowano dalszy fotel, a trzeciego pozostawiono sobie samym mimo, iż był jednym z patronów wydarzenia.

Front zohydzania Polakom wszystkiego, co można powiązać z Rządem i Prezydentem obrał sobie za cel medialne fakty o ustawie zakazującej aborcji. Ani Rząd ani sejmowa większość w Parlamencie ani w końcu Prezydent nie mają zamiaru wnosić takiej ustawy, no ale to najmniej ważne. Liczy się to, że tak napisała “Gazeta Wyborcza”. Cała sprawa przybrała oczywiście z góry przewidywalną formę i wszelkiej maści intelektualni onaniści biczują wszystkich, którzy mieliby czelność nie zgodzić się z tym, że “wara prawicy od macicy”.

Problem dotarł i na prowincjonalne łamy, gdzie dwie panie w dwóch rywalizujących do ostatniego hejtu portalach napisały jednobrzmiące teksty. Oba prześlizgują się po temacie kreśląc politycznie poprawne figury i piętnując rządzących krajem, którym już nawet gradobicie nie będzie poczytane za niezawinioną klęskę.

Jedynie w dyskusji pod tekstem na “istotne.pl” znalazłem odniesienie do tego, co w tym wszystkim najważniejsze. A chodzi o życie. Przewaga wszelkiej maści ruchów aborcyjnych czy eutanazyjnych leży w tym, że udało im się wprowadzić do opisu rzeczywistości słowa, które ukrywają realne sytuacje. Aborcja, jak i eutanazja, są w każdym wypadku zabiciem człowieka. I nie chodzi o to, żeby każdej kobiecie wykrzykiwać to do ucha, ale nie można też wmawiać jej, że “usunięcie ciąży” to jakiś kosmetyczny zabieg. Zanim zatem odpowie się na pytanie, jak postępować w tych sprawach, należy uświadomić sobie fakty.

Krzysztof Gwizdała dyskutując z internautą stwierdza na “istontne.pl”, że “Zarodek, zygota, płód nie są samodzielnymi bytami.” I to jest jego argument za tym, że nie można wtedy mówić o człowieku. Nie do końca rozumiem z tego, co to jest w takim razie “samodzielny byt” i czy tylko taki zasługuje na miano “człowieka”. Dziecko przed urodzeniem też nie jest samodzielnym bytem, ale nikt nie jest skłonny twierdzić, że to nie człowiek. Zresztą i po urodzeniu ta samodzielność jest nadal bardzo ograniczona i przez całe późniejsze życie człowiek, jako istota społeczna, potrzebuje do samorealizacji bycia w przeróżnych relacjach społecznych.

Redaktor z “istotne.pl” trywializuje sytuację powstania zarodka ludzkiego i nie wierzy, że z komórki jajowej i plemnika może powstać człowiek. Ale logika, do której natarczywie się odwołuje, to m.in. zasada wyłączonego środka. Więc albo ten zarodek i rodzący się po 9 miesiącach człowiek to ten sam byt, albo nie ten sam. A jeśli ten sam, to pojęciowe rozróżnianie na człowieka, którym jest niemowlę po urodzeniu i coś nieokreślonego, czym to coś jest wcześniej, jest absurdalne.

Nauki szczegółowe nie znajdują żadnej cezury w rozwoju płodu od zarodka po urodzenie, która pozwalałaby na twierdzenie, że w danym momencie zarodek staje się dopiero człowiekiem. Zygota to potencjalny człowiek, to byt, który ma już w tej potencjalności wszystkie cechy dorosłego osobnika. One się rozwijają na poszczególnych etapach wzrostu, ale są już od początku zakodowane w zarodku. A rozwijanie tych potencjalności trwa potem praktycznie przez całe życie. Cud Natury, który następuje w połączeniu komórki jajowej i plemnika polega właśnie na tym, że z dwóch bytów, które same są niczym powstaje coś, co jest człowiekiem. Niepotrzebne są potem żadne czary ani wstrzyknięcie jakiegoś ludzkiego pierwiastka. To, co wtedy powstaje jest już potencjalną istotą ludzką, o którą dba się w łonie matki, w kołysce, wózku, w szkole, na studiach …

Argument Krzysztofa Gwizdały o naturze, która “usuwa około 66% zarodków” nie ma tutaj nic do rzeczy. Natura zabija też ludzi lawinami, tsunami i piorunami ognistymi, ale nie można z tego wyciągać wniosku, że ja w takim razie mogę ustrzelić sobie z dubeltówki jakiegoś przechodnia przed kolacją.

Fenomenem dla socjologów jest KOD. Wrocławskie spotkanie jego zwolenników to zjazd przeróżnych frakcji ruchów protestu od politycznego, poprzez społeczny, a na gospodarczym kończąc. Jakichże haseł tam nie było. Broniono Konstytucji i demokracji, solidaryzowano się z Lechem Wałęsą, odrywano prawicę od macicy, Ducha tej wielowątkowości oddaje fotografia, gdzie Bogdan Zdrojewski zdaje się patrzeć w świetlaną przyszłość z tęczowym proporcem w tle. Socjologowie pewnie więc śledzą to zmaganie się w tak pojemnej formule ruchu obywatelskiego interesów partyjnych, korporacyjnych, lobbystycznych i licho wie, jakich jeszcze. Jedno, co łączy wszystkie te interesy i autentyczne ludzkie oczekiwania, to lewicowość całego tego ideologicznego przekazu.

160405_kod.wroclaw

Politycy liczą pewnie na windowanie swojej popularności, lobbyści na załatwienie swoich interesów, a zwykli ludzie na to, że ich autentyczne zaangażowanie doprowadzi do czegoś dobrego. Choć to całkowicie nie moja bajka, to chciałbym życzyć tym ostatnim, żeby się nie rozczarowali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *