Pierwszy maja. Starsi mają jeszcze w pamięci świętowanie tego dnia. Czasem przymusowe, czasem chętnie spędzany czas na festynach, których w czasach PRL-u nie było zbyt wiele. Teraz z tą datą, pod którą świętowano pracę, a dokładnie pracowników wiążą się tylko związki zawodowe ze swoim etosem obrony praw pracowniczych.

I jest takie prawo, o które kiedyś trzeba było walczyć, prawo do świętowania niedzieli, które obecnie ot tak odebrano wielu pracownikom. Najwięcej ich jest w handlu. Związki zawodowe to postulowały, a rząd chce już wprowadzić ograniczenie handlu w niedzielę i święta. I podniosło się larum. Bo to zamach na obywatelską wolność … robienia zakupów w niedzielę.

Słuchałem rozmowy o tej sprawie w programie “Świat się kręci” Agaty Młynarskiej. Prowadząca niewzruszenie zbijała argumenty za takim ograniczeniem. Zamilkła jedynie wtedy, gdy przedstawiciel rządu zaczął mówić o tym, że wraz ze związkami zawodowymi chcą tą ustawą wesprzeć kobiety, które w marketach za niewielkie pieniądze muszą doginać w każdy dzień tygodnia. Głupio by było być nieczułym na dolę ekspedientek, których nikt i nic nie chroni w tej pracy, poza zdarzającymi się “ludzkimi panami”. Ale po tyradzie zwolennika ograniczenia handlu w niedzielę Agata Młynarska znowu z rozrzewnieniem wspomniała, jak to po 1989 roku była szczęśliwa mogąc, jak wolny człowiek, pójść w niedzielę na zakupy.

Nie sposób nie dostrzec w takiej postawie współczesnego filisterstwa. Ci sami obrońcy iluzorycznych wolności nie mają żadnego problemu z tym, żeby w Niemczech, Anglii, Austrii czy Francji kupować wszystko tylko w tygodniu, bo w niedzielę wszystko jest tam zamknięte. Tam to nie kole ich wysublimowanego poczucie wolności. W tym samym programie następny temat dotyczył stewardes. Tutaj prowadząca pochyliła się nad losem tych kobiet. I jakże wszystko to było symptomatyczne: empatię okazano szykownym, zadbanym i uśmiechniętym stewardesom, a zaharowanym ekspedientkom nieledwie pomachano palcem.

Na koniec programu Agata Młynarska przytoczyła wyniki SMS-owej sondy na temat ograniczenia handlu w niedziele. Nieznaczna większość była przeciwko temu. A prowadząca w belferskim tonie zwróciła się do przedstawiciela rządu: no widzi pan, większość Polaków chce, żeby sklepy były otwarte w niedziele. Już dawno mówiłem, że niepotrzebne są nam kosztowne wybory i referenda, wystarczy użyć do tego telewizyjnych programów, w których raz dwa można rozstrzygnąć każdą kwestię i wybrać właściwych przedstawicieli do wszelkich organów.

W Bolesławiec poszła informacja o koncepcji zagospodarowania bulwarów wzdłuż Bobru zespołem sportowo – rekreacyjno – wypoczynkowych urządzeń. Tory dla rolkarzy i rowerzystów, place zabaw, plaża, park sensoryczny i co tam jeszcze. Wszystko na 9 hektarach ciągnących się wzdłuż rzeki nieużytków od mostu na Zgorzeleckiej do mostu na Mostowej. Tytułowe BnB to ów Bulwar nad Bobrem, a nie skrót nazwy bluesowego festiwalu.

Slajd18

Przede wszystkim cieszy to, że po latach mówienia w mieście o tym, że nad Bobrem nie można niczego zrobić, bo to teren zalewowy, teren ten może zostać w końcu urbanistycznie odblokowany. Bo to ewenement na skalę światową, że w Bolesławcu, ale i w wielu innych polskich miejscowościach, miasto uciekało od rzeki zamiast do niej się zbliżać. Rzeki dla miast zawsze miały kapitalne znaczenie i znamy z Zachodu nadrzeczne promenady z kawiarniami, restauracjami oraz miejscami do sportu, wypoczynku i rekreacji właśnie. Takie wykorzystanie rzeki daje miastu nową twarz. Wprawdzie nie ma co marzyć o żegludze na Bobrze, ale łódki, kajaki, a nawet żaglówki (gdyby np. zrealizować kiedyś pomysł małej tamy i niewielkiego zalewu) to już całkiem realne sprawy.

Dobrze zatem, że miasto zacznie w końcu ciążyć w stronę Bobru, ale sama koncepcja wydaje mi się nieco przykusa. Nagromadzenie w jednym miejscu tak wielu możliwości rekreacyjno-sportowych wcale nie musi dać efektu w postaci masowego napływu tam mieszkańców. O popularności takich miejsc decydują czasem nieprzewidywalne czynniki. Na to negatywny wpływ będzie miało to, że przez dziesięciolecia to był martwy obszar. Trzeba go ożywić, nawiązując też do tego, co już kiedyś tam się sprawdziło. Sam pamiętam, jak w dzieciństwie chodziliśmy latem nad Bóbr na plażę, dlatego znakomitym pomysłem jest utworzenie tam właśnie plaży. To przyciągnie. A co poza tym?

Myślę, że dobrze by było dać tu też pole do popisu prywatnym przedsiębiorcom. Warto byłoby bowiem ożywić ten obszar przez cały rok, a nie tylko na czas plażowania i uprawiania sportów na wolnym powietrzu. Teren jest obszerny i zmieści się tam wiele funkcji i warto pomyśleć o takich, które przyciągną ludzi, ale z drugiej strony będą nimi zainteresowani przedsiębiorcy, którym to będzie się opłacać.

W Sejmie debatowana jest ustaw o mediach narodowych. Niektórym już z mety nie podoba się nazywanie ich “narodowymi”. To polityczna poprawność zmuszająca jej wyznawców do gonienia myśli po szlakach wytartych przez kapłanów tej poprawności. A dla nich “narodowy” to faszyzm, nazizm i stalinizm w jednym. Zaraz pewnie będą bojkotować Muzeum Narodowe, Bibliotekę Narodową i Filharmonię Narodową.

Na tym samym poziomie intelektualnej mizerii jest pytanie sondażowe, jakie onegdaj przyszło SMS-em na moją komórkę od jakiejś buraczanej instytucji: “PiS wprowadza opłatę na Telewizję Narodową 180 zł/rok, nawet jak nie masz telewizora. Popierasz?” Wzorowo postawione pytanie. Wynik wiadomy. Przeciwny wynik dałoby pytanie o to samo, ale z odwrotnym akcentem: “Rząd obniża o połowę abonament, 180 zł/rok, na Telewizję Narodową. Popierasz?”

2 thoughts on “BnB

  1. Pierwszy maja. Starsi mają jeszcze w pamięci świętowanie tego dnia. Czasem przymusowe, czasem chętnie spędzany czas na festynach-podziwiam stylistykę pana dziennikarza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *