Ja, faszysta? 2

Jestem faszystą – do takiej konstatacji musiałbym dojść, gdybym poważnie traktował wynurzenia publicystów z frontu politycznej poprawności i nicowania wszystkiego, co dotyczy obecnego rządu. Żyję w państwie, w którym po wygranych wyborach rządzi partia, która zdobyła do tego pełen i ważny mandat społeczny. Nie widzę w tym państwie zjawisk, które podważałyby cokolwiek, co dotyczy demokratycznych procedur czy obywatelskich wolności. Uważam, że sprawa Trybunału Konstytucyjnego to wybitnie polityczna kwestia do rozegrania między partiami. Natomiast nie niepokojone prowokacjami policji, tak ja to bywało jeszcze przed dwoma laty, marsze uliczne opozycji wskazują wyraźnie na to, że wolności obywatelskie nie są w żaden sposób krępowane.

Zatem faszysta, jak nic. Każdy bowiem zatroskany o demokrację i osobiste wolności obywatel tego kraju powinien na dany sygnał wałęsać się po ulicach dzierżąc w dłoniach flagę albo transparent z aktualnym hasłem. Tylko takie stadne przeżycie wolności i demokracji byłoby w stanie zresocjalizować człeka z tak zacofanym poczuciem społecznych zjawisk jak ja. Uświadamiają mi to ciągle różnej maści autorytety moralne z autorytarnego nadania i celebryci znani z tego, że są znani, a ja pozostaję niewzruszony. Faszysta i … złodziej, bo każdy faszysta to złodziej.

Nie mam ochoty wgłębiać się w zawiłości politycznych gier międzypartyjnych w Parlamencie, ale pewne wypowiedzi polityków opozycyjnych wprost już zdradzają, o co w tym wszystkim chodzi. W TVP Info w środę Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej najpierw przyznał, że nie zna nowego PiS-owskiego projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który z góry chciał odrzucić. Gdy zaś adwersarz przybliżył mu jego zapisy, to stwierdził, że może i są do przyjęcia, ale oni nie ufają ani rządowi ani Prezydentowi i w związku z tym nie interesuje ich ten projekt. Zatem jedynym możliwym do przyjęcia dla tej opozycji “kompromisem” w sprawie TK okazuje się dymisja rządu, abdykacja prezydenta i wcześniejsze wybory.

Obejrzałem w Dniu Dziecka w Kinie Forum spektakl “Czerwony Kapturek”. Było to przedstawienie zagrane specjalnie dla dzieci przez siódemkę miejskich radnych. Miałem przed nim ambiwalentne odczucia. Nie widuję bowiem radnych na przedstawieniach, które wystawiają dzieci i młodzież. A swoją obecnością tam może zrobiliby im przyjemność. Pomyślałem zatem, że dlaczego akurat na spektakl zrobiony przez radnych miałyby przyjść dzieci? Ale było w tym pytaniu podejrzenie, że ci radni mogą przygotowywać to wydarzenie dla samego poklasku. A jednak tak nie było.

Poza kilkoma krytycznymi uwagami co do samego scenariusza przedstawienia i prowadzenia niektórych ról to spektakl podobał mi się, a najważniejsze, że rozbawił dzieci. Temu miał służyć więc skórka warta była wyprawki. Radni z aktorskim zacięciem mają już ochotę powtórzyć przedstawienie, bo sami wiedzą, że nie wszystko wyszło tak, jak powinno i chcieliby się poprawić. Dzieci odebrały spektakl literalnie, widząc w nim opowieść o Czerwonym Kapturku, ale dorosłym przyjdzie doszukiwać się w nim jakichś analogii do bolesławieckiej rzeczywistości. Niezaczipowany pies uciekający przed miejskimi strażnikami i jego łobuzerski właściciel mogą budzić skojarzenia. Co podwórko, to inne.

I jeszcze o jednym wydarzeniu kulturalnym w BOK-u. To wystawa świetnych prac ceramicznych dzieci, które na feriach zimowych pracowały pod okiem Edyty Orlińskiej i Mateusza Grobelnego. Wyszły z tego fantastyczne płaskorzeźby, których tematem jest “Podwodny świat”. Prace tak wykonano, że są wypukłe i posiadają otwory w swojej strukturze. Wszystko po to, żeby powstał rewelacyjny efekt po ich podświetleniu od środka. W holu BOK-u jest więc cały zestaw tych prac, które po włączeniu podświetlenia zamieniają się w iście podwodny, kolorowy świat ciepłych mórz.

20160607_wystawa

Kilka z prac młodych artystów. Niestety fotografia wykonana telefonem nie oddaje całej magii tych płaskorzeźb.

Wiesław Ogrodnik został wybrany przez radę nadzorczą Zakładów Ceramicznych “Bolesławiec” na prezesa tej firmy. Przeszłość zawodową ma Ogrodnik niezłą: dwukrotnie prezes Zakładów Energetyki Cieplnej, a między tymi funkcjami wiceprezydent Bolesławca odpowiedzialny za sprawy gospodarcze. Nie słyszałem w tym czasie żadnych negatywnych opinii o jego pracy. Znam i Karola Stasika, który moim zdaniem był dobrym prezesem Ceramiki i znam Wiesława Ogrodnika, który wydaje się, że będzie dobrym jej szefem. Konieczność zmian na tym stołku nie ma wprost nic wspólnego ani z jednym ani z drugim. Ot, zmienił się układ władzy i zmieniają się ludzie na stanowiskach. Dobrze jednak, że to miejscowy menedżer i działacz partyjny został prezesem, a nie jakiś nominat przywieziony w teczce. Oczywiście to dobro firmy powinno tu przesądzać o wszystkim, ale ufam, że Wiesław Ogrodnik będzie potrafił o to dobro zadbać.

W tych dniach pojawiła się informacja o śmierci małego pacjenta w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka. To nie miało nic wspólnego ze strajkującymi tam pielęgniarkami. Wiąże się natomiast z tematem Jerzego Zięby, o którym pisałem w poprzednim tekście. Na swoim facebookowym profilu emocjonalnie odniósł się on do tej śmierci, o którą obwinia dyrekcję szpitala. Chodziło bowiem o dziecko, które chorowało na lekooporną padaczkę. Z tego wpisu wynika, że Centrum odmówiło zgody na podanie chłopcu preparatu z konopi indyjskich, który uzdrowił już wielu pacjentów. Chłopiec zmarł. Wpis można przeczytać. Ja zacytuję z niego tylko dwa zdania.

“Do leczenia dziecka w Polsce potrzebna jest ZGODA jakiegoś zafajdanego urzędnika !!! Urzędnika, któremu MY, potulnie, pokornie, każdego miesiąca, BEZ OPÓŹNIEŃ, płacimy wynagrodzenie!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *