Królowa i inni 1

Zorganizowaliśmy, jako Telewizja Bolesławiec, wespół z Bolesławieckim Ośrodkiem Kultury oraz przy pomocy samorządu miejskiego i miejskich spółek, Rodzinny Piknik Country. Jego część zabawowo-edukacyjna, skierowana głównie do dzieci i rodzin, dała im i trochę zabawy i różne nagrody oraz upominki, co zawsze jest dobrze odbierane. Mnie ciekawiło jednak to, jak zostanie odebrana muzyka country, która w takim kilkugodzinnym bloku po raz pierwszy zawitała do Bolesławca. A i w ogóle, nie pamiętam tu nawet pojedynczych występów wykonawców country.

Nie ma pewnie takich miejsc w Polsce, o których można powiedzieć, że szczególnie sprzyjają tej muzyce same w sobie. Nawet Mrągowo z największą w kraju imprezą country nie byłoby samograjem, gdyby nie fani tej muzyki, którzy przyjeżdżają z całej Polski i spoza jej granic. W ten sposób można wypromować niemal każde miejsce dla dowolnego charakteru imprezy. Bolesławiec znany jest z festiwali bluesowych, ale to nie znaczy, że każdy wykonawca bluesowy ściągnie tu pod scenę tłumy.

Nasz Piknik Country pomyślany był, pod względem wykonawców, tak, by znalazło się w nim coś bardzo popularnego (Krzysztof Krawczyk) i rodzima klasyka countrowa (Alicja Boncol, Droga na Ostrołękę). I to wypaliło. Oczywiście największą, kilkutysięczną publikę, miał Krawczyk, ale setki ludzi bawiło się i przed jego koncertem, z Alicją Boncol, i po nim, z Drogą na Ostrołękę. I gdyby nie przydługie przygotowywanie sceny po koncercie KK, to dużo więcej słuchaczy pozostałoby przy świetnie zagranym i dającym pretekst do dobrej zabawy koncercie Wojciecha Dudkowskiego z zespołem.

Elżbieta i Józef z lubuskiego.

Elżbieta i Józef z lubuskiego.

Uwagę publiczności przyciągała para fanów country, która na koncert przyjechała z lubuskiego. Cowboyski strój, kapelusze, cowboyki na stopach i ich taniec do rytmów country. Na koncertach tej muzyki bywają dziesiątki takich fanów, którzy robią furorę grupowym tańcem liniowym i specyficznymi dla tej muzyki figurami w tańcu w parach. Ale ta dwójka też dała radę.

Korneliusz Pacuda barwnie opowiadający o źródłach muzyki country.

Korneliusz Pacuda barwnie opowiadający o źródłach muzyki country.

Okrasą tego Pikniku był Korneliusz Pacuda. To jeden z dziennikarzy radiowej Trójki, którzy tworzyli moją muzyczną wiedzę w latach 70. i 80. poprzedniego wieku. Wprawdzie country było mi wówczas dalekie, bo zdecydowanie wolałem audycje Piotra Kaczkowskiego, Marka Wienika czy Tomasza Beksińskiego, ale zdarzało mi się też słuchać audycji “Wszystkie drogi prowadzą do Nashville”. Pacuda był wtedy głosem, a teraz jest też twarzą muzyki country w Polsce. Wielki jej miłośnik, znawca i propagator. Chciałem nagrać z nim “Rozmowę Tygodnia” dla naszej Telewizji, ale wyszedł z tego “wykład tygodnia”. Na pytanie o definicję muzyki country Korneliusz Pacuda odpowiedział barwną opowieścią o powstawaniu tego stylu muzycznego z folkloru europejskich imigrantów do Ameryki i w splocie ze wszystkimi innymi gatunkami muzyki rozrywkowej. Wszystko zaś okraszone było dykteryjkami o muzykach znanych nam z historii rock ‘n rolla. Pozostało mi więc tylko słuchać z rozdziawionymi ustami, bo i moja wiedza o tych szczegółach jest żadna, by wtrącać jakieś tam mądre uwagi np. na temat Cliffa Richarda, który może nie tak nieudolnie naśladował Chucka Berry’ego. Albo o Bobie Dylanie, który też może nie koniecznie był tylko burczącym coś pod nosem grajkiem z gitarą i organkami, którego słów nikt nie był w stanie zrozumieć. Kto zechce usłyszy to wszystko w “Rozmowie Tygodnia“, którą nadamy w poniedziałek.

Wojciech Dudkowi, lider zespołu Droga na Ostrołękę. Przed tym, jak pochłonęło go country był dziennikarzem muzycznym.

Wojciech Dudkowski, lider zespołu Droga na Ostrołękę. Przed tym, jak pochłonęło go country był dziennikarzem muzycznym.

Rozmawiałem też z Alicją Boncol i Wojtkiem Dudkowskim z Drogi na Ostrołękę. To profesjonaliści w swoim fachu i ludzie oddani swojej pasji muzycznej, a konkretnie muzyce country. O Alicji Boncol Korneliusz Pacuda powiedział ze sceny, że to królowa polskiego country. I tak pewnie jest. I jak to czasem bywa z arystokratami, jest sympatyczną, przystępną i tryskającą optymizmem kobietą. I to samo można powiedzieć o Dudkowskim, który dodatkowo jest skarbnicą wiedzy o muzyce, a w tym country. On przed karierą estradową był bowiem dziennikarzem muzycznym.

Alicja Boncol roztacza królewskie uroki.

Alicja Boncol roztacza królewskie uroki.

Krzysztof Krawczyk … i wszystko jasne, chciałoby się powiedzieć. On sam w sobie jest historią polskiej muzyki rozrywkowej. Mimo wieku i tragedii życiowych, które odcisnęły się na jego zdrowiu nadal pojawia się na scenie i przyciąga tłumy. Potrafi też ze sceny podziękować publiczności, bez owijania w bawełnę, za to, że dzięki niej on i jego rodzina nie musieli nigdy głodować. Sceniczny zespół Krawczyka, to w części jego rodzina. Jeden z klawiszowców to estradowy syn Krawczyka, a w chórku śpiewają żona i córka. Tę rodzinną atmosferę wyczuwa się przed koncertem. Najpierw gdy wszyscy dbają o to, by muzyk bezpiecznie dotarł do sceny. A tuż przed wejściem na nią stają w kółku, chwytają się za ręce, czynią znak krzyża i odmawiają “Ojcze nasz.” A wszystko z uśmiechem i promieniującą radością.

Krzysztof Krawczyk i ... wszystko jasne.

Krzysztof Krawczyk i … wszystko jasne.

Czytałem gdzieś fragmenty wywiadu Austriackiej gazety z Andrzejem Stasiukiem, który wymyśla zgrabne figury myślowe i wszystko dzięki temu staje się proste i jasne. Wszelkie nasze obecne grzechy, jako Polaków, to według niego efekt reakcji na strach. Boimy się zatem inności i innych więc nie chcemy napływu muzułmanów do kraju. Pisarzowi kreującemu rzeczywistość w swoich książkach trudno porzucić te kreacjonistyczne zapędy w ocenie faktów. Bo niby dlaczego w braku zgody na przyjmowanie do kraju uciekinierów z Azji i Afryki miałoby być cośkolwiek innego niż ów brak zgody? Pamiętam tę psychoanalizę z piaskownicy, gdy próbowało się coś wymusić na koledze, mówiąc mu, że nie chce tego zrobić, bo się boi.

Te myślowe grepsy Stasiuka nie mają oczywiście niczego wspólnego z moralnym namysłem. Tu chodzi o obronę dogmatów politycznej poprawności. On nie pyta o to, jak pomóc uchodźcom. To już nie ma żadnego znaczenia. Są nieprzebrane tłumy uciekinierów, którymi trzeba szczuć zadowolonych z siebie Europejczyków. A jedyną słuszną ich reakcją powinno być radosne otwieranie ramion z kwiatkiem w dłoni.

Andrzej Stasiuk kpi z naszego przywiązania do granic i śmieje się, że będziemy chcieli je uszczelniać, żeby mysz się nie prześliznęła. No jakie to paradne. Zacofani Polacy pewnie chcieliby nawet bronić tych granic, gdyby jakieś zielone ludziki chciały zagarnąć sobie Suwalszczyznę albo pół Mazowsza. Jakie to nienowoczesne.

Te wszystkie dyrdymały kawiarnianych nauczycieli moralności obnażają straszliwe ich niechlujstwo myślowe. Każda bzdura, byle oparta na dogmatach politycznej poprawności, może być przedstawiana, jako idea, która powinna wiązać moralnie ludzi. Dobrze jest też w efekcie dowalić katolikom, że nie chcą się poddać tej powinności mimo, iż każe im to ich wiara. Ta rzekoma powinność to oczywiście prostacka manipulacja, bo pierwszym wrogiem dogmatycznej politycznej poprawności jest jakakolwiek wiara w Boga.

I jakoś tak łatwo w swoim myśleniu o problemie uchodźców rozgrzeszyliśmy cały świat muzułmański z niechęci do pomagania swoim współwyznawcom. Ten świat arabski, w którym istnieją niewyobrażalne fortuny wcale nawet się nie zastanawia nad tym, by cokolwiek zrobić. Ani pomocy materialnej ani otwarcia granic dla uciekinierów. Ciekawe dlaczego? Czy ich religia nie jest jednak tak pokojowa i oparta na miłości bliźniego, jak to mówią piewcy konieczności ubogacania Europejczyków elementem muzułmańskim? A może ci kawiarniani nauczyciele moralności wzieliby się za tych pozbawionych współczucia dla swoich współwyznawców Arabów? Dobrze, gdyby też przy okazji przekonali ich, jak mogą się ubogacić przyjmując do swoich krajów np. rzesze bezrobotnych meksykańskich katolików.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *