Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Lokalne podwórko w niedzielę i na co dzień

Lokalne podwórko w niedzielę i na co dzień 0

W Bolesławcu odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku w 2010 roku. Nie jest to dla miasta żadne wiekopomne osiągnięcie, ale z pewnością jest chlubną okolicznością. Przestrzeń publiczna pełna jest historycznym odniesień i pamięci po ludziach i sytuacjach z przeszłości. Ta katastrofa, nie mająca w historii żadnego precedensu powinna mieć ślad, poza pamięcią, również w kamieniu. Głupie spory i niesnaski, w których wykorzystuje się tamte wypadki przeminą, jak śnieg na wiosnę. A obok pamięci pozostaną kamienie.

Nikt też nie będzie rozpamiętywał tego, kto był, a kogo nie było na odsłonięciu tej tablicy. Interesuje to wyłącznie środowiska związane z głównymi aktorami sporu, który przyczynił się do demonstracyjnych gestów nieobecności. Faktem jest, że nie było tam tłumów.

Dzień Niepodległości przebiegł w kraju bez większych niespodzianek. Huczne jego świętowanie warszawskim Marszem Niepodległości, to pomysł środowisk narodowych sprzed kilku lat. Absurdalne jest więc mówienie o tym, że w ten sposób ktoś “zawłaszcza” sobie to święto. Gdyby nie ci młodzi ludzie, to pewnie dotąd żadnych marszów by nie było. Oni stworzyli tę nową jakość świętowania, ale też nic nie stoi na przeszkodzie, by podobne marsze organizowali inni. I mieliśmy tego wyraz, bo w samej Warszawie odbyło się co najmniej kilka różnych marszów.

Moim zdaniem nieco sztucznie wyglądały te marsze, które miały być alternatywą dla Marszu Niepodległości. Ich organizatorzy mieli przede wszystkim problem z powołaniem się na jakąś tradycję niepodległościową. Choć bezsprzecznie każdy może uznać to dobro, które niosło ze sobą wybicie się na niepodległość w 1918 roku, to już problematyczne stawało się odwołanie do bohaterów tamtych wydarzeń. Miałem więc wrażenie, iż chodziło w tym przede wszystkim o próbę przeciwstawienia się Marszowi i kolejną KOD-owską mobilizację wiernego wojska. Tym bardziej, iż poza Warszawą to już w ogóle kiepściutko było gdzie indziej z podobnymi manifestacjami przeciw “zawłaszczaniu” święta.

Szczególną refleksję wzbudziło we mnie to, że warszawski Marsz Niepodległości przebiegł bez żadnych ekscesów. Nie trzeba tu wielkiej przenikliwości, żeby skonstatować, że burdy w poprzednich latach były rezultatem prowokacji. Widać to było wtedy wyraźnie na nagraniach wideo, gdy całe grupy zamaskowanych osiłków, nie niepokojone przez policję, przemieszczały się swobodnie po ulicach wzniecając burdy. Widać było, jak beztrosko policja pozwalała na zderzanie się ze sobą zantagonizowanych grup. Widać było, jak niechętnie policjanci wyłapywali agresywnych młodzieńców, od których wyraźnie odcinali się spokojni uczestnicy marszu. Widać to było po tym, jak łatwo przychodziło wyrostkom zaatakowanie budki w rosyjskiej ambasadzie, albo samochodu stacji telewizyjnej.

Wojskowa oprawa Dnia Niepodległości w Rynku.

Wojskowa oprawa Dnia Niepodległości w Rynku.

W Bolesławcu frekwencja na uroczystościach Dnia Niepodległości taka sobie. Mój przyjaciel zaraz przypomina w takich wypadkach to, że Polacy zamykali drzwi i okna, gdy przez ich miejscowości przechodziły wtedy legionowe wojska. Tacy czasem jesteśmy. W dyskusje o tym, co jest patriotyczne, a co nie jest potrafimy angażować się bez reszty. Gorzej z czynami. Jest takie powiedzonko o Polakach, które również cytuje ten mój przyjaciel, a które wypowiedział niegdyś Józef Piłsudski: Naród wspaniały, tylko ludzie …

Zmienił się koalicyjny układ rządzący w bolesławieckim samorządzie powiatowym. Dla mieszkańców powiatu ma to niewielkie znaczenia. Zainteresowanie ludzi samorządnością jest bowiem znikome. Szczególnie samorządnością na szczeblu powiatowym, gdzie już tylko koneserzy orientują się w tym, za co w ogóle odpowiadają tacy powiatowi radni. No i jeszcze gorzej, niż w samorządzie miejskim, wygląda sprawa wiedzy mieszkańców, kto ich reprezentuje w radzie.

Te zmiany mogą mieć jednak znaczenie wtedy, gdy ten nowy układ samorządowy realizował będzie to, o czym od lat mówi Piotr Roman, szef Forum Samorządowego, które weszło do powiatowej koalicji. A chodzi o rozsądną współpracę w obszarze miasta między samorządami miejskim i powiatowym. W umowie koalicyjnej wymienia się te najważniejsze sfery (drogi, oświata i służba zdrowia), w których taka współpraca powinna nastąpić. Nie ma jednak, niestety, żadnych szczegółów. Narzędzia do realizacji tych postulatów z pewnością się pojawią. Wypada więc tylko obserwować działania tego nowego układu.

Jego personifikacją będą osoby, które przejmą realną władzę w powiecie. Na mieście mówi się o Karolu Stasiku, jako nowym staroście i o Tomaszu Gabrysiaku, jako jego zastępcy. Karol Stasik to polityk samorządowy znany już bolesławianom, któremu nie można odmówić pracowitości i konsekwencji w realizacji postawionych zadań. Jeśli więc uzgodnienia koalicyjne będą satysfakcjonować wszystkie ze stron, to można liczyć na efekty jego działań. Natomiast Tomasz Gabrysiak to obecny naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji miasta, odpowiedzialny m.in. za sprawy kluczowych bolesławieckich inwestorów. W przeszłości był już wójtem gminy Gromadka, posiada więc też obycie z samorządnością od jej strony wykonawczej.

W poprzednim wpisie zamieściłem refleksję na temat Lecha Wałęsy. Tak bez szczególnego powodu. Ale nasz szacowny noblista takich powodów przysparza co krok. W wywiadzie dla niemieckiej gazety zaapelował do państw Unii Europejskiej, żeby podjęły skutecznie działania w sprawie obrony demokracji w Polsce. Łącznie z wykluczeniem Polski z Unii. Determinacja godna laureata pokojowej nagrody Nobla. Walka o pokój wymaga bowiem czasem zastosowania wojennych środków. Coś, jak z radiem Erewań, gdy jeden ze słuchaczy zapytał, czy będzie wojna? Usłyszał odpowiedź, że żadnej wojny nie będzie, a wręcz przeciwnie, rozgorzeje taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie pozostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *