Codzienność 1

W lokalnym wymiarze żadnych szczególnych wydarzeń. Oznaka to tego, że ludzie żyją swoim własnym życiem, do czego niekoniecznie potrzebną są im jakiekolwiek wydarzenia w sferze publicznej. To ta codzienność tworzy ludzi i buduje rodziny. W niej wykluwa się to, co cenne, ale i to, co nikczemne. Tylko osobniki nurzające się w pustce istnienia nie znoszą codzienności i potrzebują nieustannej podniety dziania się czegoś wokół nich.

Ta codzienność zrodziła m.in. wyjazd grupy bolesławian pod wodzą Barbary Smoleńskiej, szefowej Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, do Zbaraża i okolic ze świątecznymi paczkami dla tamtejszych Polaków. To jeden z elementów całorocznych działań, które ogniskuje akcja “Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”, a od tego roku dodatkowego impulsu dodaje podpisanie partnerstwa między Bolesławcem a Zbarażem. Paczki przygotowali członkowie Towarzystwa, młodzież ze szkół i harcerze. Do wyjazdu busa i kilku osób dołożył samorząd miejski, a i właściciel pojazdu z firmy Tomada przychylnym okiem patrzy na rozliczanie takich transportów. Poza tym jego kierowcy w trakcie tych wyjazdów nie ograniczają się tylko do prowadzenia samochodu.

Ten wyjazd może się też stać początkiem nowej odsłony kontaktów bolesławian ze zbarażanami. W wyjazdowej grupie znalazł się bowiem komendant Państwowej Straży Pożarnej Grzegorz Kocon. To była odpowiedź na prośby Igora Wawerczaka, komendanta Straży Pożarnej w Zbarażu, który namawiał Basię Smoleńską, by przyjechał z nią kiedyś na Ukrainę przedstawiciel strażaków. Igor jest zięciem Luby Kaczałowskiej, dyrektorki szkoły w Sieniawie, od kontaktów z którą rozpoczęła się bolesławiecka akcja “Mogiłę pradziada …”. Spotykamy się więc z nim zawsze u Luby, gdy jesteśmy w Sieniawie.

W domu Luby Kaczałowskiej w Sieniawie w 2013 roku. Od lewej: Barbara Sykulska, Igor Wawerczak, Barbara Smoleńska i Bogdan Mazurkiewicz.

Sprzęt, jakim dysponują zbarascy strażacy (ale dotyczy to zdecydowanej większości Ukrainy) jest po prostu w opłakanym stanie. Igor stwierdził, iż niemal każda rzecz, którą polscy strażacy chcieliby już wyrzucić dla nich będzie czymś lepszym, niż mają w tej chwili. Bolesławiecki komendant zawiózł do Zbaraża hełmy z demobilu. Być może zawiązany kontakt pozwoli na większą pomoc. Wieść o potrzebach zbaraskich strażaków rozchodzi się już również po komendach ochotniczych straży w naszym powiecie.

Włączenie się strażaków we współpracę z Polakami i Ukraińcami z Kresów marzyło mi się od kilku lat, odkąd pojechałem na Kresy z ekipą TVP Wrocław i grupą strażaków z Wrocławia i okolicznych miejscowości. Działo się to w ramach akcji “Mogiłę pradziada …”. Dwa busy strażaków ze sprzętem mechanicznym. Byliśmy m.in. w Kołomyi, gdzie trzeba było ściąć drzewa walące się już na nagrobki. W Lityniu z kolei specjalna wyciągarka pozwoliła wyrywać na cmentarzu drzewka z korzeniami. Porządkowanie nekropolii na Kresach przez młodzież jest ograniczone możliwościami ludzkimi i sprzętowymi. Są pewne prace, których nie można się w tych ramach podjąć. A strażacy mogliby … więcej.

Zdecydowanie wolę komentować sprawy lokalne, bo i teoretyczne łatwiej tu o oryginalność niż w odnoszeniu się do kwestii krajowych bądź międzynarodowych, które komentuje dużo więcej piszących. Ale ciśnienie spraw krajowych jest obecnie tak duże, iż trudno uciec od komentarza.

W wielki niesmak wprawiła mnie heca z manifestacjami 10 grudnia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Buta i pogarda z jakimi człowiek z organizacji Obywatele RP uzasadniał chęć uniemożliwienia przeprowadzenia tam tradycyjnej manifestacji zwolenników Prawa i Sprawiedliwości były porażające. Przypomniało mi to ten obrzydliwy festiwal pogardy, jaki latem 2010 roku zafundowano ludziom, zbierających się pod krzyżem smoleńskim przed Pałacem Prezydenckim. I nie chodzi wcale o to, że ktoś zechciał zorganizować w tym samym czasie i w tym samym miejscu alternatywną manifestację. Chodzi o celowe działanie na wyszydzenie i zohydzenie tego, dla czego manifestują w tym miejscu inni.

Podobno lider tej organizacji związany jest ze środowiskiem “Nie” Jerzego Urbana i to pasowałoby do planowanego na manifestacji “zajęcia krzyża” manifestacji smoleńskiej. To są działania, które wprowadzają Polaków w barbarzyńskie rytuały poniżania ważnych dla innych symboli. To jest zdecydowanie gorsze od wymalowywania przez głupców swastyk na murach. W tym wypadku niektóre środowiska trąbią od razu o rodzeniu się faszyzmu. Zbrodniczy niemiecki nazizm zaczynał jednak od “zajmowania” żydowskich gwiazd i krzyży właśnie. Szczęście w tym nieszczęściu, że z tych planów nic nie wyszło. Na Krakowskim pojawiła się garstka protestujących, którzy rozpłynęli się w tłumie manifestacji smoleńskiej. (Oglądałem w TVN24 bezpośrednią relację z tych manifestacji, w której doskonale było słychać przemówienie Jarosława Kaczyńskiego, z którym tylko chwilami współbrzmiał rozgardiasz tłumu zebranych ludzi. Jednak dzień później w newsowej relacji TVN te same ujęcia były już wyposażone w specjalną ścieżkę dźwiękową, na której słowa Kaczyńskiego ginęły w tumulcie protestującej grupy.)

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites