Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Wszyscy jesteśmy konserwatystami (:-))

Wszyscy jesteśmy konserwatystami (:-)) 0

Projekt ograniczenia liczby kadencji wójtom, burmistrzom i prezydentom to element polityki uprawianej w Warszawie, który już bezpośrednio dotyczy prowincji. Pomysł ten był od wielu kadencji samorządów podnoszony przez różne ugrupowania, dlatego nie dopatruję się w nim czyichkolwiek zakusów na cokolwiek, jak to od razu niektórzy interpretują. A według mnie pomysł jest dobry.

Wprowadzenie kadencyjności może co prawda przynieść tyle dobrego, co i złego. Ale parafrazując słynną wypowiedź Alexisa de Tocqueville’a o wolnych mediach z jego książki “O demokracji w Ameryce”, powiedziałbym, że doceniam ten pomysł nie dla złych jego skutków, które może przynieść, ale dla jeszcze większego dobra, które jest w stanie przysporzyć samorządom. To dobro to m.in. możliwość przerwania rządów różnych klik samorządowych, które uwłaszczyły się na gminach we wsiach i w miastach. To z pewnością nie musi działać automatycznie, bo taką schedę mogą przejąć inni reprezentanci tego samego układu, ale przynajmniej stwarza się taka szansa.

Ale tym dobrem może też być samo przerwanie ciągu kadencji nawet dobrych wójtów, bo czasem coś dobrego wynika już tylko z przewietrzenia stanu długotrwałych rządów. Możliwość oddechu, spojrzenia innym okiem i z innej perspektywy na gminę czy miasto może się stać ożywcze samo w sobie.

Potencjalnym złem ograniczenia kadencji może być jednak przerywanie rządów dobrych i szanowanych przez społeczności lokalne wójtów. Z pewnością szkoda pozbywać się kogoś, kto potrafi rozwijać gminę i dobrze dbać o dobro jej mieszkańców. No ale i tutaj jest możliwość przygotowania przez takiego dobrego wójta kandydata na swojego następcę, by mógł kontynuować jego pracę.

Ograniczenie kadencyjności w samorządach jest rzadkim rozwiązaniem w świecie. Teoretycy twierdzą, że ono ma sens w przypadku np. prezydenta kraju, nad którym nie ma już żadnej instancji kontrolnej. Mam nieco inne zdanie. Prezydent w Polsce ma jednak nad sobą suwerena, Konstytucję i organy, które stoją na jej straży, a poza tym ma całkiem nie nadzwyczajne kompetencje. Kompetencje wójta w stosunku do gminy są zaś dużo większe. A kontrola zewnętrzna jest analogiczna. Z tej więc perspektywy ograniczenie kadencji, podobne do prezydenta kraju, wydaje się całkiem uprawnione.

Powrócę jeszcze na moment do wymiany zdań, która nastąpiła przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W poprzednim swoim wpisie umieściłem screen z portalu “bobrzanie.pl”, który pokazuje posta internautki “Angela“, skierowanego do mnie: Oby nie prędko ale doczekamy się Pana Redaktora na naszym SORze. Będziemy pamiętać kogo odłączyć, jakby jakiś wypadek i Pan.Proszę dbać o siebie.

Nie chcę używać tu wielkich słów na określenie aberracji, która kryje się za takim myśleniem, bo to jest wprost widoczne. Autorka tych słów ni mniej ni więcej, tylko zapowiada odłączenie w szpitalu aparatury ratującej życie komuś, kto nie entuzjazmuje się Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Chciałbym wierzyć, że to tylko zwykła bezmyślność, która takie triumfy świętuje w niektórych umysłach zespawanych z internetem.

Ta sytuacja przypomniała mi jednak myśl, z którą spotkałem się niegdyś w dyskusji na Youtubie. Michał Orzechowski z Komitetu World Solidarity powiedział tam bowiem o Orkiestrze, że wbrew różnym jej krytykom, nie ma w niej żadnej ideologii. Tzn. ideologię Jerzy Owsiak może przyjąć dowolną, w zależności od tzw. mądrości etapu. Najważniejszy jest tam bowiem “nasizm”. Kto jest nasz, ten ma wszystko, a kto nie nasz, ten won. I to by się sprawdzało w postawie Angeli z “bobrzan.pl”. Nie jesteś nasz, to odłączamy ci respirator. Tylko skąd to przemożne przeświadczenie, że już całe szpitale są ich?

A na koniec tego wątku chcę jeszcze zauważyć symptomatyczny brak jakiejkolwiek reakcji na ten post. Tak haniebny tekst nie spotkał się z żadną krytyką internautów, a tekst po tym wpisie miał z kilkaset odsłon. Ale też redakcja portalu zamieściła go bez słowa i w żaden sposób nie odcięła się od niego.

Popularne jest takie gdybanie, co by było, gdyby to dotyczyło kogo innego. No i pytam, czy takim samym milczeniem przeszedłby tekst skierowany do przedstawiciela jakiejś mniejszości narodowej, a najlepiej, seksualnej? Gdyby zapowiedź dotyczyła homoseksualisty, aktywisty Orkiestry, czarnoskórego albo Żyda, to zaraz ktoś podjąłby sprawę i zacząłby się rwetes. Połajankom nie byłoby końca, winni przeciągani by byli przez wszystkie pręgierze. A może przyjechałaby i Komisja Wenecka, albo choć jakiś jej surogat? Ale to przecież skierowane było do jakiegoś dziennikarzyny, konserwatysty. Już za to powinien się wstydzić.

Kilka miesięcy temu pisałem tu o Jerzym Ziębie, naturoterapeucie, którego atakowano za to, o czym mówi i pisze w sprawach leczenia i zachowywania zdrowia. Jedną ze sztandarowych spraw, o których mówił i pisał była witamina C i znakomite efekty zastosowania jej w wielu terapiach, a w tym w leczeniu nowotworów. Polski światek lekarski potraktował to jak bajkę z mchu i paproci, a samego Ziębę, jak szalbierza, który nie wie o czym mówi.

Tymczasem portal Nowe Technologie Interia.pl doniósł o tym, że amerykańscy naukowcy z Uniwersytetu Iowa dowiedli skuteczności niszczenia komórek nowotworowych przez mega dawki witaminy C podawanej dożylnie. Mało tego. W niektórych klinikach i szpitalach onkologicznych stosuje się już klinicznie terapie witaminą C, również komplementarnie z chemio- i radioterapią, i okazało się, że jest to bezpieczne i dobrze tolerowane przez organizmy chorych. Badania kliniczne trwają i mają m.in. odpowiedzieć na pytanie o wpływ tej terapii na wydłużenie życia. Ciekawych mechanizmu działania witaminy C na komórki nowotworowe odsyłam do wspomnianego artykułu.

Jerzy Zięba zawzięcie apeluje do polskich środowisk medycznych o pochylenie się nad witaminą C i włączanie jej w terapie szpitalne. Dlaczego bowiem w Polsce nie prowadzić takich badań, jak w USA? Jak widać nie ma niebezpieczeństw, mogą być korzyści, a witamina C to specyfik tani. Czy po wyśmianiu Zięby przez domorosłych specjalistów od wszystkiego przyjdzie teraz refleksja? Myślę, że sam Jerzy Zięba nawet niekoniecznie oczekuje na przeprosiny i pokajanie się za niesprawiedliwe krytyki. Jemu, a już szczególnie chorym, milsze będzie sięgnięcie wreszcie przez lekarzy do witaminy C i zastosowanie jej dla dobra chorych.

Wszystkich poruszyła ostatnio śmierć polityka Tomasza Kality. Wszyscy są też przekonani, iż zmarł na nowotwór, a dokładnie na glejaka czyli guza mózgu. Jerzy Zięba poznał Kalitę i rozmawiał z nim już po usunięciu mu tego guza. Operacja się udała i jedynym skutkiem ubocznym był niedowład części ciała spowodowany tym, że cięcie chirurgiczne w takim wypadku dokonuje się z naddatkiem, by nie pozostawić komórek macierzystych nowotworu. A że to tak wrażliwy organ, to doszło do lekkiego upośledzenia ruchowego. Tomasz Kalita nie miał więc już nowotworu. Zdaniem Zięby zmarł z powodu dalszego “leczenia” go po operacji. A tym leczeniem była m.in. profilaktycznie zastosowana chemioterapia (sic!), by nie doszło do przerzutów.

Udostępnij

One thought on “Wszyscy jesteśmy konserwatystami (:-))

  1. “To dobro to m.in. możliwość przerwania rządów różnych klik samorządowych…”
    Serio? 🙂 fajny pan jest…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites