Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / O tempora, o mores!

O tempora, o mores! 0

Chyba się starzeję, skoro porusza mnie upadek obyczajów. Ale nie potrafię inaczej myśleć o atrofii ludzkich uczuć, które obecnie niesie ze sobą hardcorowa polityka wtłaczająca się ludziom w ich myśli i opanowująca ich życie. Nawiązuję tu do wypadku samochodu wiozącego premier Beatę Szydło. Nie oczekuję już nawet jakiejkolwiek kultury w opisywaniu tego zdarzenia przez ludzi, bo straciłem nadzieje na takie zachowania, gdy usłyszałem 10 kwietnia 2010 roku, jak ktoś powiedział do znajomego, że to dobrze, iż samolot się rozbił, bo ten Kaczyński

Paradoksalne w tym jest właśnie to, jak obywatele tego kraju łatwo ulegają politycznemu formatowaniu ich umysłów w sytuacji, gdy im samym wydaje się, że są od tej polityki niezależni. Poniżanie się do kpiny z czyjegoś nieszczęścia to tak po ludzku niegodziwe, a nawet obrzydliwe. To, że różnym internetowym stukaczom w klawiaturę przychodzi to z taką łatwością nie jest przecież wyrazem niezależności wobec polityki, a już najmniej rezultatem samodzielnego myślenia. To proste wpisanie się w przekaz dnia, który wyraźnie płynie po politycznej linii. Myślenie, zastanowienie się nad tym, co się dzieje jest zabójcze dla spójności tego przekazu. Więc leje się hejt.

W tych działaniach odżywa szkoła myśliciela z Biłgoraja, jednosezonowca politycznego Janusza Palikota. Polegała ona na atakowaniu godności drugiego człowieka, próbie odebrania mu czci, powagi i szacunku. A gdy ludzie już zaczynają myśleć o nim, jak o jakimś ludzkim wraku, to jest on już wtedy przeciwnikiem, którego można z łatwością “odstrzelić”. Taka strategia była realizowana wobec śp. Lecha Kaczyńskiego. I jakież było zdumienie wielu z tych, którzy dali się porwać takiemu myśleniu, gdy po katastrofie w Smoleńsku zobaczyli zmarłego prezydenta w zupełnie innym świetle. Ale było już za późno.

Niczego tu nie wieszczę, ale zwyczajnie żal mi ludzi, którzy w swoim myśleniu tak zatracili się dla politycznych miazmatów. Od polityków niczego już nie oczekuję, bo muszą grać w tę swoją grę z uporem ciem, które latają coraz bliżej płomyka świecy. Ale normalny człowiek powinien wybuchnąć śmiechem, gdy słyszy, że posłowie Budka i Sowa oferują pomoc prawną kierowcy, przez którego doszło do wypadku rządowego samochodu. Inny mądrala zapowiedział od razu konferencję prasową, w której obok tych trzech mędrców miał wziąć udział ów kierowca. Tylko ten ostatni jakoś nie miał na to wszystko ochoty.

Polityka w Polsce uprawiana jest obecnie wedle behawioralnego paradygmatu najprostszych odruchów, co znane jest wielu pod postacią zjawiska odruchu psa Pawłowa. Akcja i natychmiastowa prosta reakcja. Opozycja totalna zmuszona jest bowiem negować wszystko i przeciwstawiać się wszystkiemu. Myślę jednak, że śmieszność Budki i Sowy zostanie jeszcze wielokrotnie przebita. Podejrzewam też, że i tak ktoś tam temperuje zapędy co niektórych i tylko dlatego nie mieliśmy jeszcze polityków broniących przez rządem na przykład zwykłych kryminalistów.

Inny polityk totalnej opozycji odwołał się do honoru ministra spraw wewnętrznych, żeby podał się do dymisji po takim wypadku z udziałem pani premier. Nie taki wypadek zdarzył się w Smoleńsku w 2010 roku. Ówczesna władza doszła wtedy do wniosku, że należy za to nagrodzić generalskim awansem szefa Biura Ochrony Rządu, a ówczesny minister spraw wewnętrznych stanął na czele komisji, która miała wyjaśnić przyczyny katastrofy.

W “Rozmowach kontrolowanych” Stanisława Barei jest taka krótka scena “głuchego telefonu” po tym, jak milicyjny radiowóz zabrał Ryszarda Ochódzkiego. Kolejni przechodnie zaczęli wtedy przekazywać sobie informacje:

– Złapali Bujaka.
– Eee, kogoś ważniejszego.
– Boże Święty!
– Ojca Świętego złapali.
– Słyszała pani? Jaruzelski porwał papieża.
– Nie. Kiedy?
– Dzisiaj z samego rana!
– Reagana aresztowali?!

Przypomniała mi się ona, gdy przeczytałem artykuł w niemiecko-szwajacarskim dzienniku Fakt “Pochowali ludzi na drodze”. A chodzi o zmarłych pochowanych na bolesławieckim cmentarzu komunalnym. Myślę, że kolejne doniesienia z tego frontu będą już opiewać na ruchliwe skrzyżowanie w centrum miasta. Kpię sobie, ale nie potrafię inaczej. Trudno mi bowiem uwierzyć, żeby takie nagłaśnianie tego tematu miało jakikolwiek pożytek dla ludzi, których może obchodzić pochówek w tym miejscu cmentarza. Patrząc na to właśnie tak po ludzku, to należałoby w tej kwestii stwierdzić, używając prawniczej nomenklatury, że jest to sprawa o znikomej szkodliwości społecznej, jeśli w ogóle o szkodliwości można tu mówić.

Nie powiem. Jeśli ktoś popełnił w papierzyskach błąd, albo w ogóle jest jakiś winny tej sytuacji, to powinien być ukarany. Ale jak dla mnie to kwestia w ramach urzędniczej procedury.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites