Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Pogrzeby w polskiej piosence

Pogrzeby w polskiej piosence 0

Ten rok przyniósł już w Polsce śmierć dwóch znaczących dla krajowej piosenki osób: Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ale wygląda na to, że w wieku 54 lat pogrzebany też zostanie Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Niektórzy mają jeszcze nadziej, że będzie inaczej. Przypadkowo sam m.in. widziałem, jadąc w poniedziałek pociągiem z Warszawy do Wrocławia, jadących w tym samy wagonie, o parę metrów ode mnie, związanego z TVP Macieja Pawlickiego i szefa muzycznego Polskiego Radia Piotra Iwickiego. Jechali razem do Opola. Może więc trwają jeszcze jakieś rozmowy?

Nie ma festiwalu opolskiego bez TVP ani telewizyjnego FPP bez Opola. Jeśli działania prezydenta Opola, a wcześniej artystów i ośrodków prących do zerwania festiwalu, miały na celu jego oderwanie od TVP, to ta operacja się nie uda. Przejęcie FPP przez jakąkolwiek inną telewizję uczyni zeń kolejny muzyczny festiwalik, niewiele różniący się od dziesiątków innych. Opolska impreza mogła trwać tyle czasu i podobać się publiczności tylko dzięki temu, że produkowała ją telewizja z misyjnym charakterem. Sam festiwal, promowanie polskiej piosenki i pokazywanie tego w telewizji mimo zmieniających się mód, a czasem i mody na piosenkę niepolską, to wszystko było możliwe tylko w takiej sytuacji, gdy obok biznesowych racji mogły też stać racje wynikające z poczucia misji wobec polskiej piosenki. Festiwal w Sopocie przejęła już dawno od TVP stacja komercyjna i obecnie nikt już nie łączy tej imprezy z dawną nazwą. Bo takie są prawa rynku, który w przypadku szołbiznesu jest tym bardziej okrutny.

Nie uda się też z pewnością budowanie przez TVP jakiejś nowej marki festiwalowej, która miałaby zastąpić Opole. FPP to 54 lata tradycji. Ile czasu trzeba, żeby festiwal polskiej piosenki zaczął się kojarzyć z Toruniem, Przemyślem czy Kielcami, o których się teraz mówi? Można oczywiście budować nowy festiwal i nową jego formułę, ale to będzie kompletnie coś nowego. W sumie to nie można wykluczać, że może i się to uda, ale też nie musi tak być. Prawdą jest jednak to, że gdyby ten opolski festiwal miał trwać w dotychczasowej strukturze organizacyjnej to i jemu należało się głębokie przeoranie, bo stał się maszynką do promowania swoich. Piosenkarskim celebrytom może zabraknąć akurat tej imprezy, bo za tydzień pojawią się na innej gigascenie. Gorzej z debiutantami, którym może i nikt już nie zaproponuje takiej szansy na zaistnienie.

Całe zamieszanie wokół powodów zerwania umowy z TVP przez prezydenta Opola to oczywiście dęta sprawa. Nie mają tu znaczenia kłamstwa o jakiejś czarnej liście, na której miała się niby znaleźć Kayah, ani obrona godna lepszej sprawy jakiegoś plugawego teledysku Dr Misio. To była wyłącznie zasłona dymna dla realizacji konkretnego scenariusza. Czy się w pełni powiódł?, pewnie zobaczymy to niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites