Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Nie przyzwyczaję się do islamskiego terroryzmu

Nie przyzwyczaję się do islamskiego terroryzmu 0

Powraca coraz częściej temat islamskiego terroryzmu no i oczywiście jego wiązania bądź niewiązania z falami migracji ludności muzułmańskiej do Europy. Kilkakrotnie już o tym pisałem w różnych aspektach. Teraz chciałbym przede wszystkim napisać, że ja nie przyzwyczaję się do islamskiego terroryzmu, jak to radzą niektórzy europejscy politycy. Nie przyjmuję takich rad i nie oczekuję od polityków, by w momencie zagrożenia chowali głowy w piasek.

A co do wiązania terroryzmu z migracją. W tej sprawie nie jest tak ważne to, kim są sami terroryści, czy to ludzie przybyli do Europy obecnie, czy to drugie albo trzecie pokolenie islamskich imigrantów. Z pewnością to jednak muzułmanie, a ważniejsze jest to, że ich działania są możliwe tylko dzięki zapleczu, jakie mają wśród imigrantów w islamskich dzielnicach europejskich miast. Mogą tam się ukrywać i spokojnie przygotowywać do ataków. Im więcej jest w tych dzielnicach Muzułmanów tym to zaplecze jest bardziej pomocne. I w tym sensie ataki terrorystyczne zawsze będą się wiązać z migracją mahometan do Europy.

Po kolejnych zbrodniczych atakach islamistów na Europejczyków słychać, że dokonali ich jacyś szaleńcy. To żadni szaleńcy. To dobrze przygotowani żołnierze islamskiej ideologii, którzy przez miesiące szykowali się do tych akcji i rozmyślnie, w pełni swojej świadomości doprowadzili do zamordowania swoich ofiar. Nie wiem, co chcą uzyskać ci, którzy z uporem przedstawiają tych ludzi, jako szaleńców.

Słychać też kolejne buńczuczne zapowiedzi polityków, że ani na jotę nie zrezygnujemy z naszych demokratycznych wartości i nadal Europa będzie otwarta dla wszystkich, którzy zachcą w jej granicach przebywać. A cóż komu po tych wartościach, jeśli nie doczeka szansy na ich potwierdzenie? Toż to żadna świętość ta demokracja i wyuzdane czasem wolności. Demokracja, jakby jej nie pojmować, ma służyć ludziom, a nie na odwrót. Jeśli dla dobra tych ludzi konieczne staje się zawężenie niektórych z jej wolności, to nie ma problemu, żeby demokrację dla osiągnięcia tych celów ograniczyć.

Bolesławiecka Platforma Obywatelska zorganizowała spotkanie ze swoimi posłami na Sejm w ramach ogólnopolskiej ofensywy informacyjno-agitacyjnej tej partii. Byłem na tym spotkaniu, ale czułem się tak, jakbym oglądał telewizję, a nie słuchał żywych ludzi. Zazwyczaj politycy, którzy spotykają się gdzieś z ludźmi, mają coś do powiedzenia od siebie, co wykracza poza propagandowy przekaz dnia ustalony przez partyjnych bossów. W tym wypadku był tylko telewizor i nic więcej.

Akurat ten zestaw posłów (Tomasz Siemoniak, Elżbieta Gapińska i Grzegorz Furgo) to z pewnością nie jest czołówka intelektualna tej partii, ale nawet szeregowi posłowie mają czasem coś do powiedzenia. Tym bardziej, że w spotkaniu uczestniczyli przede wszystkim zwolennicy PO więc ani nie było potrzeby zbytnio się cenzurować w wypowiedziach ani bronić przed ewentualnymi atakami przeciwników. Ten poziom intelektualny spotkania określa nieco odpowiedź posła Furgo na pytanie Marcina Marczewskiego o to, co partia chce uczynić, żeby przyciągnąć do siebie przed wyborami młodych ludzi, bo inaczej trudno będzie je wygrać. Grzegorz Furgo odpowiedział na to, że decydujące będzie to, jaki kształt przybierze ordynacja wyborcza, bo PiS znowu chce przy niej majstrować. Bez komentarza.

Zgodnie z programem totalnej opozycji posłowie ci nadal cale zło tego świata utożsamiają z PiS. Intelektualnie to kompletnie bezproduktywne, ale zagrzewające zwolenników do owczej wierności hasłom antypisu. Poseł Furgo wręcz uznał za istotne dla określenia siebie, gdy się przedstawiał, że jest zdeklarowanym antypisowcem. On nawet przeszedł z Nowoczesnej do PO właśnie dlatego, że Nowoczesna nie była wystarczająco antypisowska.

W potoku propagandowych klisz, którymi posłowie czarowali obecnych znalazło się też ewidentne kłamstwo. To efekt medialnej polityki fake newsów, które różni politycy z lubością wykorzystują mimo ich obnażenia. Elżbieta Gapińska wspomniała ubiegłoroczne protesty kobiet w sprawie możliwości zaostrzenia prawa aborcyjnego. Posłużyła się kłamstwem, jakoby to PiS przygotował ustawę wprowadzającą te zmiany.

No i dość symptomatyczna sprawa. W ponad dwugodzinnym spotkaniu nie padło ani słowo na temat tak obecnie boleśnie przeżywanej przez rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej sprawie ekshumacji ciał ofiar. Kompletne wyparcie. Temat pojawił się na końcu spotkania w pytaniu, raczej nie zwolennika Platformy, o odpowiedzialność Ewy Kopacz za pomyłki w pochówkach i bezczeszczenie zwłok. W krótkiej odpowiedzi było tylko zrzucenie tej odpowiedzialności z polityków PO. Może to właśnie takie podejście do rzeczywistości posłów tej partii skutkuje tym, że usłyszałem w pewnym momencie taki komentarz za sobą: – Jak do tej pory, to do niczego mnie nie przekonali.

I na koniec przytoczę tylko znamienną wymianę zdań na Twitterze między Władysławem Frasyniukiem i Włodzimierzem Czarzastym. Najpierw Frasyniuk: W pisowskiej telewizji ciągle o zniewolonym narodzie, o klęsce, o komunistach. Tylko że myśmy ich, k**wa, po-ko-na-li! Na co odpowiedział Czarzasty: Żeście komunistów pokonali? No nie. Wyście się z nami, k…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca 1989 r. do-ga-da-li!

To tak a propos 4 czerwca, który symbolizuje obecnie dwa wydarzenia: tzw. “częściowo wolne wybory” i “nocną zmianę” z wywróceniem rządu Jana Olszewskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites