Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Jesienne wyzwania

Jesienne wyzwania 0

Rzeczpospolita” doniosła o wiekopomnym odkryciu polskich lewaków, którzy poruszeni nim do głębi zamierzają 11 listopada dać wyraz wzbudzonym w ten sposób emocjom. “Przygotowanie kontry wobec czegoś, co jest fałszywie nazywane Świętem Niepodległości, a co tak naprawdę stało się świętem nienawiści, ksenofobii i rasizmu” zapowiada Rafał Suszek z Obywateli RP, jeden z inicjatorów powstania Koalicji Antyfaszystowskiej.

Jak więc bardzo zwiedli nas ci, którzy w 1918 roku wcisnęli nam nienawiść, ksenofobię i rasizm zamiast utworzyć 18 republikę rad pod światłym przywództwem Włodzimierza Lenina. Jak wielkich grzechów się dopuścili walcząc zbrojnie przeciwko hordom miłujących pokój czubaryków, którzy nieśli nam na bagnetach przodujący ustrój wygłodniałych rolników i zabiedzonych robotników poganianych przez partyjnych karbowych. Ci obecni spadkobiercy tej społecznej inżynierii bezgranicznej smuty chcą nam wreszcie uzmysłowić, jak bardzo się mylimy.

Oriana Fallaci, Włoszka przecież i dziennikarka o ogromnym dorobku i doświadczeniu stwierdziła w końcu, że faszyści dzielą się na dwie grupy: faszystów i antyfaszystów. Trzeba o tym pamiętać, gdy ci bojownicy propagandowego frontu będą organizować swoje ekscesy. A szczególnie należy o tym pamiętać, gdy ten front propagandowy pałkami zaczną wzmacniać bojówkarze Antify, która ma wejść w budowaną przez te środowiska koalicję.

Już za rok wybory samorządowe i poza lokalnymi rozgrywkami, które niebawem zaczną się ujawniać, gra prowadzona jest na szczeblu ogólnopolskim. Obecnie chodzi o autentyczne i te wyssane z palca projekty zmian w ordynacji wyborczej, których chce dokonać rządząca koalicja. Wypowiadali się na ten temat ostatnio marszałek Senatu Stanisław Karczewski i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Oczywiście insynuowane przez niektórych absurdalne, rzekome zakusy rządzących na to, by ograniczyć możliwość wystawiania kandydatów na wybory tylko przez partie polityczne to wyłącznie konfabulacja. Nikt nie zastanawiał się nad czymś takim. Jest jednak inny pomysł, który moim zdaniem chybia oczekiwaniom wyborców.

Chodzi mianowicie o zlikwidowanie jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach do 20 tys. mieszkańców. Słyszałem argumentację Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o tym, że wielokrotnie się zdarzało, iż w wyniku takich wyborów komitety wyborcze, które w sumie w jakiejś gminie zdobywały kilkadziesiąt procent głosów nie miały w radzie ani jednego radnego. To jest faktycznie problem braku reprezentatywności takiego wyniku. Jednak równie poważnym problemem jest niemożliwość utożsamienia się wyborcy z listą kandydatów, których z reguły nie zna. A głosując już na konkretnego, brak poczucia bezpośredniego wpływu na jego wybór, bo i tak poważny wpływ ma na to pozycja na liście.

Ważąc zalety i wady obu systemów można by wprowadzić jakiś mieszany system, co faktycznie czyni się w Europie. Ale nawet musząc jednak wybrać między nimi, to chyba większe zrozumienie wśród wyborców ma system większościowy czyli okręgi jednomandatowe. A to istotne i z tego względu, że nic się nie dzieje w naszym kraju, co powodowałoby wzrost frekwencji wyborczej. Na wybory chodzi tylko ok. 40% uprawnionych do głosowania. Wszelkie działania, które będą w ludziach wywoływać wrażenie, iż czyni się coś, co utrudnia im podjęcie wyborczej decyzji, będą ich odstręczać od udziału w wyborach w ogóle. A wycofywanie się z jednomandatowych okręgów wyborczych czyli z czegoś, co było postulatem wielu środowisk samorządowych, jest z pewnością takim działaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites