Poza kursem 0

Bolesławiec ma swoją sensację obyczajową. W telewizji pokazali księdza Artura Kapronia, proboszcza w niedalekiej Osiecznicy, jak w slipach pręży swoje ciało na arenie zawodów kulturystycznych. Biskup, będący zwierzchnikiem duchownego, zabronił mu uczestniczenia w takich publicznych pokazach. Była więc akcja, reakcja no i po sprawie. Ale zaczęły się komentarze. Kupa śmiechu, gdy różni znawcy Kościoła i jego stosunku do sportów siłowych zaczęli obwieszczać swoje opinie w tej sprawie.

Najgrubszy zarzut dotyczył braku demokracji w Kościele. Taki biskup, zamiast wsłuchać się w opinie świata, autorytarnie podjął decyzję i zmusił księdza do posłuszeństwa. Jakże inaczej mógłby wyglądać Kościół, gdyby Chrystus przeprowadzał głosowania wśród apostołów, czy ma np. uzdrowić trędowatego, albo rozmnożyć chleb czy w końcu wydać się na śmierć krzyżową. W tej ostatniej sprawie byłby z góry na przegranej pozycji.

Inni ujmowali się za księdzem, że po latach ciężkiego treningu odmawia mu się tak nieodłącznie z ćwiczeniem mięśni związanego show na kulturystycznym wybiegu. Sprawą gustu i osobowości człowieka jest to, czy kulminacją ćwiczeń siłowych winien być publiczny pokaz swoich mięśni. Natomiast w sytuacji księdza katolickiego tym podstawowym “show” powinny być występy na ambonie i w konfesjonale.

I wreszcie dyskusje o braku postępu w Kościele, który nie otwiera się na takie nowinki, jak ksiądz kulturysta w kąpielówkach, prężący na scenie muskuły, albo zakonnica w bikini ćwicząca na rurze pole dance. Postępem w Kościele Katolickim może być jednak wyłącznie to, co wynika z jego nauczania. Jeśli zatem wierni, ludzie w coraz większym stopniu kierują się nauczeniem Chrystusa, to jest to postęp. Natomiast nie mają znaczenia takie drugorzędne kwestie, jak ksiądz w slipach czy zakonnica w bikini. Tutaj decyduje obyczaj i tradycja. I tak, jak jedne panie noszą krótkie spódnice, a inne długie, albo spodnie, tak i zakonnice nie paradują w bikini. I podobnie z panami. Jedni występują na scenie w kąpielówkach, a inni na plaży nie zdejmują podkoszulka.

Zdaje się też, że nikt nie zapytał księdza, jak sam odbiera decyzję biskupa. Komentatorzy zakładają zaś z góry, że został zmuszony do oświadczenia, w którym przyznał się do błędu czyli występowania na scenie zawodów kulturystycznych.

Kościoła Katolickiego dotyczy też francuska kwestia cenzury, jakiej poddano pomnik świętego Jana Pawła II we francuskim Ploermel. W państwie prezydenta, który pozwala sobie pouczać nas Polaków w kwestiach wartości, administracja państwowa ocenzurowuje pomnik, z którego nakazuje usunąć krzyż. Takie są wartości, taka jest wolność wyznania i wolność twórcza w państwie leżącym w Europie. W Europie, która powstała, jako kulturowy byt, z judeo-chrześcijańskiego zaczynu.

To jest tragiczny kurs, na który wkroczyła Francja. Groteska takich sytuacji polega zaś na tym, że lewacka politpoprawność obliczona jest na integrowanie obcych z krajów muzułmańskich. A tak naprawdę, to takie defensywne kulturowo zachowania Europejczyków wywołują w wyznawcach islamu pogardę. Łatwiej też im wtedy uwierzyć w hasła radykalnych imamów, którzy nawołują do walki z bezbożną Europą.

Gest premier Beaty Szydło, która ogłosiła chęć przyjęcia nieocenzurowanego pomnika do Polski, uważam za trafiony. Tytuł do tego daje Polsce i to, że Jan Paweł II był stąd i to, że czujemy się depozytariuszami wartości, na których Polskę i Europę budowały pokolenia naszych przodków. Tego nie można zamilczać.

I na koniec. Przeszkadza krzyż nad pomnikiem świętego Kościoła Katolickiego, powszechnie znanego papieża tego Kościoła, a nie przeszkadza postać samego świętego? Himalaje hipokryzji czy może tylko wstęp do dalszych działań? A co ze świątyniami, sztuką, zwyczajami, itd? Katedrę Notre-Dame i trochę obrazów z francuskich galerii też możemy przyjąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites