Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Zbaraskie klimaty

Zbaraskie klimaty 0

Wyjazd do Zbaraża na Ukrainie, a dla nas na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej, to zawsze długa i męcząca wyprawa. Tym bardziej, gdy pobyt ma trwać niespełna 3 dni. A tak było tym razem. Po raz pierwszy byłem na Ukrainie zimą. Wprawdzie kalendarzowo mamy jesień, ale w Zbarażu przywitał nas śnieg i minusowa temperatura.

Grupa bolesławian i miejscowe nauczycielki w szkole w centrum miasta.

Niedogodności podróży i krótkiego, intensywnego pobytu zeszły jednak jakoś na drugi plan, gdy przyjmowano nas w kolejnych szkołach, do których przywieźliśmy podarki od bolesławieckich uczniów dla wszystkich uczniów w Zbarażu. Serdeczność tych powitań i chęć ugoszczenia nas w najlepszy sposób dawały się odczuć na każdym kroku. Uczniowie i nauczyciele szczerze cieszyli się z tej naszej wizyty i podkreślali, że była to dla nich pierwsza wizyta delegacji z zagranicy.

Zespół w minimuzeum wsi ukraińskiej w szkole niedaleko Miejskiej Rady. Daryna, w czarnej sukni, była już w Bolesławcu.

Ja osobiście byłem najbardziej wzruszony przyjęciem w szkole “za cukrowym zawodem”. Nauczycielką jest tam znana już nam Mirosława (dla nas Mirosia) Kołtoniuk. Przywitano nas bochnem pachnącego chleba. Mirosia przygotowała ze swoim chórem “Oktawa” przepiękny koncert pieśni, które obrazowały najnowszą historię Ukrainy. Dziewczęta zaśpiewały rewelacyjnie. I chyba tym razem zrozumiałem fenomen tych śpiewaczych umiejętności Ukraińców. Usłyszałem bowiem, że tam mamy swoim dzieciom nie opowiadają na dobranoc bajek, jak najczęściej u nas bywa, ale śpiewają im piosenki.

Mirosia Kołtoniuk obok Basi Smoleńskiej czyli druga z lewej.

Chór rozpoczął od polskiej piosenki “W moim ogródeczku” zaśpiewanej z lekkością i wspaniałym wyczuciem ludowej nuty. Pięknie i nieco inaczej niż w polskich wykonaniach zabrzmiała piosenka Arki Noego “Świeć gwiazdeczko, świeć”. Ciekawa była też solowa pieśń ukraińska zaśpiewana z akompaniamentem bandury. Ale łzy wyciskała pieśń z kijowskiego Euromajdanu “Sze ne wmerła Ukraina”.

Marjana Dowgan, córka naszych znajomych ze Zbaraża. Zawsze promienna i uśmiechnięta.

Poza tym wiele spotkań oficjalnych i tych prywatnych. Oczywiście, jak zawsze, mało czasu na odwiedzenie tych wszystkich, których chciałoby się odwiedzić. To po raz pierwszy bolesławianie byli we wszystkich szkołach w Zbarażu. Dwie przedstawicielki bolesławieckiej oświaty miały okazję nawiązać kontakt z tymi szkołami. Wszyscy się na to cieszyli. Teraz przyjdzie ten trudny czas przekuwania pomysłów w czyny. Z pewnością nie warto gasić tego zapału do współpracy, który było widać u zbarażan

Przed wyjazdem rozmawiałem z kilkoma osobami o stosunkach państwowych między Polską i Ukrainą. Wielu ludzi pyta bowiem, dlaczego Polska i Polacy pomagają Ukrainie i Ukraińcom, skoro na Ukrainie nie ma zrozumienia dla polskich postulatów w sprawie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojnego ramienia Ukraińskiej Powstańczej Armii, która ma polską krew na rękach? Odpowiedź jest trudna. Co do pomocy państwowej to my nie mamy żadnego wpływu na wzajemną politykę obu rządów więc odpada odpowiedź na pytanie o pomoc Polski jako państwa dla Ukrainy.

W tym miejscu jednak kilka zdań komentarza do politycznych ataków na obecny rząd w sprawie rzekomego zaogniania wzajemnych stosunków. To brednia. Przez cały czas po 1989 roku Polska usilnie starała się nikogo nie drażnić na Wschodzie i nawet kosztem swoich interesów oraz interesów Polaków żyjących za wschodnimi granicami budować dobrosąsiedzkie stosunki. To w sprawie Ukrainy doprowadziło do tego, że tamtejsze środowiska nacjonalistyczne bezwzględnie przeprowadzały swoje plany gloryfikacji w całej rozciągłości banderowskiej ideologii i jej praktycznych realizatorów. Kontekst zbrodni wobec Polaków został na Ukrainie kompletnie zamieciony pod dywan i oczekiwano od nas wyłącznie akceptacji takiego stanu rzeczy.

Otóż nie może tak być. A jeśli ktoś mówi, że to było tak dawno temu, to jest prostakiem i głupcem. I nikt tu nie pragnie rozpamiętywania zbrodni ani pogrążania kogokolwiek w poczuciu winy, lecz o elementarną sprawiedliwość i przyzwoitość. Poza tym tu chodzi nie tylko o nacjonalistów na Ukrainie, ale też o zwykłych nazistów, którzy z dumą występują tam na patriotycznych uroczystościach pod proporcami SS Galizien. No zaraz. Polska ma to sankcjonować? A co o nas w Unii Europejskiej wtedy powiedzą? Pewnie, że nie było przesady w mówieniu o 60 tysiącach nazistów na warszawskim Marszu Niepodległości, skoro polski rząd akceptuje nazistowskie ruchy na Ukrainie. Nasz sprzeciw wobec nich może więc naszemu sąsiadowi wyjść tylko na zdrowie, ponieważ UE nie zgodzi się na żadne zbliżenie z tym krajem, jeśli będzie tam akceptowany nazizm.

To zatem w sprawach międzypaństwowych. A dlaczego ludzie pomagają? Tu jest łatwiej, bo mniej polityki. Poza tym te kontakty międzyludzkie raczej nie dotyczą Ukraińców, którzy są wrogami Polski czy Polaków. Wprawdzie spotykamy tam ludzi, którzy wierzą w bohaterstwo żołnierzy UPA, również tych, którzy mordowali Polaków, ale oni najczęściej o tych mordach nie wiedzą, albo posługują się zmanipulowanym przekazem, jakoby Polaków mordowali sowieci. Nie ma w tym niczego antypolskiego. Na przykład mer Zbaraża jest wielkim orędownikiem polsko-ukraińskiej współpracy, a na ścianie jego gabinetu wiszą trzy portrety: Bandery, Szuchewycza i Klaczkiwskiego. Zresztą w Zbarażu, jako miejscu urodzenia Dymytra Klaczkiwskiego, stoi m.in. jego pomnik, a na witaczach przy wjeździe do miasta obok ukraińskiej powiewa czerwono-czarna flaga banderowska.

Pomagamy, bo to pomoc i dla Polaków, którzy tam żyją i tych, którzy mają polskie korzenie. Pomagamy Łemkom, którzy z terytorium Polski zostali po wojnie wysiedleni w ramach stalinowskiej inżynierii społecznej. Pomagamy Ukraińcom, którzy są w potrzebie, bo ich państwo tonie w bezładzie samowoli oligarchów wyszarpujących dla siebie, co się da. Pomagamy, bo jesteśmy Słowianami, ludźmi wyznającymi wiarę w tego samego Boga. I po tysiąckroć bliżej nam do nich, niż do zalewającej Europę fali muzułmańskiej emigracji, która jest efektem współczesnej inżynierii społecznej. Nasze narody znają już jej owoce, dlatego tak nam do siebie blisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites