Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Rycerskie bluzgi

Rycerskie bluzgi 0

Nazwa ulicy Mariana Buczka zniknie z bolesławieckiego krajobrazu ulicznego. Buczek był działaczem Komunistycznej Partii Polski, która w II Rzeczpospolitej była agenturą Związku Radzieckiego w Polsce. To zaważyło na decyzji Instytutu Pamięci Narodowej, by jego nazwisko umieścić na liście nazw ulic do zmiany. Samorząd miejski nie zmienił tej nazwy więc wyręczył go w tym wojewoda. Nowa nazwa ulicy upamiętni 13-letniego Tadka Jasińskiego, który bronił Grodna przez armią radziecką w 1939 roku. Pojmany przez agresorów został przez nich zamordowany.

Pozbycie się upamiętnień zbrodniczego komunizmu to kwestia oczywista. W całym świecie nazwy ulic nawiązują do tego, co godne pamięci, bohaterskie, wzniosłe, dobre i piękne. To symbolika, która nie jest obojętna. Nawet nie znając postaci, która patronuje jakiejś ulicy, jesteśmy pewni, że dla danej społeczności pamięć o niej jest ważna. Możemy więc podejrzewać, że ta postać jest godna czci. Taki jest bowiem sens nadawania ulicom nazw od imion konkretnych ludzi.

Nie potrafię znaleźć argumentów, które przemawiałyby za pozostawieniem nazwy ulicy Mariana Buczka. Jeśli dla niektórych bolesławian jest obojętne kim był Buczek, to i obojętne powinno być dla nich to, że jego nazwisko zniknie z tabliczek. Nie podejrzewam, aby ktoś chciał bronić tej postaci. Zresztą komunizm jest w Polsce karalny. Argument odnoszący się do potrzeby zmian w dokumentach ma zaś ograniczone znaczenie, bo nigdy nie jest tak, że nic się nie zmienia w dokumentach. A ta zmiana to nie jest fanaberia tylko istotny krok w grzebaniu wszelkich pozostałości po okresie komunistycznego ciemniactwa.

Okołosądowe wzmożenie znowu prowadzi do narastania agresji. Jej najbardziej obrzydliwym przejawem są ataki na dziennikarzy. Nie pochwalałem tego, gdy na wiecach środowisk prawicowych wymyślano reporterom TVN od manipulantów i kłamców i nie pochwalam teraz, gdy dziennikarzom TVP wymyśla się od propagandzistów i … k…ew. Porażający jest ten filmik z manifestacji przeciw zmianom w sądownictwie, gdzie brodaty mężczyzna w furii, z nienawiścią w oczach wykrzykuje w nos młodej dziennikarce, jak jej nie szanuje. W końcu wyszła też z tego groteska, bo zaraz doniesiono, że ten mężczyzna jest zapisany do jakiegoś stowarzyszenia rycerskiego (sick!). Myślę, że gościowi kompletnie role się pomieszały. To, że rycerze się bili nie oznacza, że każdy, kto uczestniczył w bijatyce zasługuje na rycerskie miano.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w tych napadach na dziennikarzy wcale nie chodzi o zachowanie jakichkolwiek norm obyczajowych. One w tej temperaturze sporu są cynicznym atakiem na wszystko, co nie nasze. Zwolenników mają zaś utwierdzić w przeświadczeniu, że wiedzę o rzeczywistości mają czerpać tylko z „naszych mediów”. Poza tym taki ordynarny bluzg bez żadnych zahamowań ma też pewnie odstraszyć innych dziennikarzy telewizji publicznej od pojawiania się na manifestacjach. Choćby po to, żeby móc potem się skarżyć, że TVP ich nie pokazuje.

Wprawdzie tylko troszeczkę, ale jednak dziwi mnie postawa ludzi wobec takich obrzydliwych incydentów. Ale to może wynikać m.in. z małej świadomości tego, czym jest praca dziennikarza. Pod poprzednim swoim tekstem wymieniałem zdania z kimś, kto np. zarzucił mi … dwulicowość, ponieważ napisałem, że w tych blogerskich tekstach wyrażam swoje prywatne zdanie. A przecież nie może być inaczej. Dziennikarstwo musi być wolne od prywatnych zapatrywań dziennikarza, a jeśli pojawia się komentarz, to musi być wyraźnie oddzielony od samej relacji. W naszej Telewizji staramy się w ogóle nie komentować spraw w newsach. Dlatego piszę sobie te felietony w formie bloga. Sytuacja jasna i nie budząca wątpliwości.

I tego też nie potrafił zrozumieć mój adwersarz, że można być do południa dziennikarzem, a potem już nie. Ciekawe, czy tego samego oczekiwałby od ślusarza, żeby ten np. przez cały dzień miał umorusane ręce i beret na głowie?

2 thoughts on “Rycerskie bluzgi

  1. To ja, „adwersarz”.
    Mam jednak wrażenie, że to Pan raczej nie chciał mnie zrozumieć, albo udaje 🙂 Zapytam więc: czy prywatnie, czy jako dziennikarz startował Pan z ramienia komitetu P.Romana na radnego? Jeśli wszedłby Pan do Rady miejskiej to byłby Pan oczywiście wolnym radnym, niezależnym 🙂 Panie Bogdanie, bardzo proszę nie sądzić, że ludzie nie mają oczu i rozumu 🙂 Byłby Pan tak samo radnym wolnym i niezależnym jak teraz dziennikarzem.

    • Tematy moich tekstów nie mają niczego wspólnego z pytaniami i wątpliwościami, które Pan/Pani mnoży. I dojdzie do tego, że ta odpowiedź będzie dłuższa od samego felietonu, bo trzeba też wrócić do poprzednich kwestii. Ale niech tam.

      Zatem. Człowiek jest człowiekiem w każdej sekundzie swojego życia, natomiast takie przypadłości, jak bycie dziennikarzem, ślusarzem czy agronomem to tylko akcydentalne sytuacje.

      Co do wolności to generalnie można mówić o „wolności od” i o „wolności do”. Ta pierwsza to w zasadzie wolność od ograniczeń czyli zwykła swoboda i niewiele z niej wynika. Druga, to wolność do realizowania pełni swojego człowieczeństwa poprzez prawdę, dobro, piękno. To w telegraficznym skrócie. Ta autentyczna wolność to zatem ciągły proces jej zdobywania. Na ile ja czy Pan jesteśmy wolni? Oto jest pytanie.

      A co do dziennikarstwa, to ono w Polsce w ogóle przeżywa głęboki kryzys. Np. dziennikarstwo śledcze przeżyło spektakularny upadek przy okazji katastrofy smoleńskiej. Śp. Grzegorz Miecugow, gdy był w naszej redacji przed trzema laty, mówił o tym, że w TVN dziennikarz to trochę tak, jakby takie piąte koło u wozu czyli ktoś, kto w angażu nie ma żadnego konkretnego przydziału, że jest kamerzystą, producentem, dżwiękowcem czy kierownikiem planu. A patrząc np. na dwie największe telewizje widać, jak dziennikarze w TVP zajmują się propagandą i ustawianiem sporu politycznego w odpowiednim świetle. Natomiast w TVN dziennikarze pomijają na codzień całe połacie życia państwa i rozkręcają spiralę emocji.

      W takiej to rzeczywistości istnieje sobie Telewizja Bolesławiec. I ocena należy do widzów. Ja mogę jedynie odpowiadać na te ich oczekiwania, które możemy w swoim zakresie spełnić. Ale z oceną nie dyskutuję, bo ocenianie nas jest oczywistym prawem widzów.

      W swoich quasi pytaniach spod poprzedniego mojego felietonu zawarł Pan/Pani całe mnóstwo tez, które są fałszywe bądź sugerują jakieś nieistniejące stany. Odpowiadanie na nie to jak chęć krótkiego odpowiedzenia „tak” lub „nie” na pytanie: – Czy przestał pan bić swoją żonę?

      Jeśli w naszej Telewizji są materiały „wielbiące władze miasta” to w takim razie w TVP są meriały wielbiące rząd, a w TVN wielbiące opozycję. I co z tego wynika?

      Zapewniam też Panią/Pana, że bolesławianie, którzy pojawiają się w naszych materiałach mają różne poglądy. I nikomu w naszej redakcji nie przyszedł dotąd do głowy pomysł, żeby ich o nie pytać zanim pojawią się w tych materiałach.

      W Pana/Pani tekście jest chyba jednak oczekiwanie nie na to, żeby ludzie występujący w naszych materiałach mieli różne poglądy, a na poruszanie tzw. kontrowersyjnych tematów. Zapewniam więc, że raczej nie zdarza się, żeby ktoś przyszedł do naszej Telewizji z takim tematem i został odprawiony z kwitkiem. Prawda w tej kwestii jest bowiem banalna. Jeśli już ktoś taki się pojawia, to najczęściej sprawa kończy się, gdy trzeba nagrać wypowiedź do kamery. Wtedy albo następuje rezygnacja, albo pojawia się oczekiwanie, że to my za tego kogoś wszystko zrobimy i załatwimy sprawę. Telewizja to jednak nie gazeta ani portal internetowy, gdzie można wszystko napisać i każdy może być anonimowy. A proszę zauważyć, że na bolesławieckich portalach internetowych też nie ma zalewu takich tematów. Bo teraz bardzo wielu ludzi wycofało się w prywatność i publiczne wystąpienie nie mieści się w ich świecie. Od iluś lat to nawet przypadkowe ujęcie kogoś w kadrze kamery powoduje często pomruk niezadowolenia i rządania, by nie filmować tego kogoś.

      Jednym słowem, rzeczywistość nie zawsze jest taka, jak nam się czasem wydaje. Dobrze mieć swoje o niej zdanie, ale ono przynajmniej powinno uwzględniać ją samą. Czego Panu/Pani i sobie życzę.

Odpowiedz na „Bogdan MazurkiewiczAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites