Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Rozczarowanie Izraelem

Rozczarowanie Izraelem 1

Żydostwo poznawałem tak naprawdę dopiero na studiach filozoficznych. Były to m.in. wykłady z filozofii żydowskiej, w których studenci chętnie uczestniczyli i był to ogólnie przyjazny stosunek do Żydów, który znamionował Katolicki Uniwersytet Lubelski. Tam przecież szefem katedry etyki był Karol Wojtyła. Tam na dni kultury studenckiej zapraszani byli m.in. żydowscy artyści. To wszystko wyrobiło we mnie stosunek do Żydów, który znakomicie określił już święty Jan Paweł II, jako do “starszych braci w wierze”, bo sam jestem katolikiem.

Bliższe poznawanie najnowszej historii Polski i udziału Żydów w szerzeniu zbrodniczego komunizmu wprawdzie wniosło gorycz w postrzeganiu tych braci, ale nigdy nie dałem się ponieść łatwemu przypisywaniu odpowiedzialności zbiorowej za niecne postępki żydowskich baronów komunistycznej bezpieki. Lata po wybiciu się naszego kraju na niepodległość po 1989 roku budowały we mnie poczucie dobrych relacji Polski i Polaków z Żydami i konkretnie z Izraelem.

Tak tworzyła się moja świadomość Żydostwa poprzez fakty, ale równolegle powstawał obraz budowany przez poznawanie kultury. Chodzi przede wszystkim o kulturę polską, której elementem od wieków byli i są polscy Żydzi. A istotne w tym jest to, że nie jest to kultura żydowska w Polsce, ale jeden gmach kultury polskiej, którą tworzyli Polacy różnych narodowości. Nikt nie zastanawia się kim z pochodzenia był ten czy inny pisarz, malarz, poeta czy aktor, wynalazca czy naukowiec. I to jest autentyczna wartość w Polsce. Czasy II wojny światowej trochę pogruchotały to wszystko, ale poza podłymi jednostkami i grupami, które nigdy nie zyskały społecznej aprobaty, a już w ogóle jakiegokolwiek usprawiedliwienia ze strony instytucji państwowych, nie doszło do czegoś, czego musielibyśmy się wstydzić jako Polska i Polacy. Zresztą zarówno Żydzi jak i Polacy byli ofiarami niemieckiej tyranii.

Ten obraz, który tworzył się we mnie przez dziesiątki już lat doznał ostatnio uszczerbku. A wszystko w związku z reakcją Izraela i Żydów na nowelizację ustawy o IPN. Nigdy aż tak nie interesowałem się Izraelem, żeby wiedzieć, jak to państwo i jak jego obywatele postrzegają nas Polaków i Polskę. Docierały do mnie wprawdzie opowieści znajomych, którzy bywali w Izraelu z wycieczkami i odradzali wizyty w żydowskich restauracjach czy sklepach. Spotykali się tam bowiem z niechęcią. Dużo przyjemniej było im w kontaktach z Palestyńczykami. Nie traktowałem tego jednak, jako wyznacznika tych stosunków. Ostatnie tygodnie, gdy wiele pojawiło się świadectw tamtejszych Żydów odnośnie ich oceny i postrzegania Polski i Polaków, spowodowały jednak, że opuściła mnie naiwność w tej sprawie. Bo okazuje się, że ten mój stosunek do Żydów, o którym pisałem wyżej, nie ma żadnego odzwierciedlenia w stosunku Żydów do nas Polaków. Ci bowiem mają nas za naród antysemitów, który walnie przyczynił się do ich eksterminacji w czasie II wojny światowej. To rozczarowujące, ale i pouczające. Point de reveries, messieurs!

Antysemitą nigdy nie byłem i nie będę. Ale nie ma to nic wspólnego z Żydami. Antysemitą nie jestem ze względu na siebie. Zbyt ważny jestem bowiem sam dla siebie, żeby pozwalać sobie na taką postawę, która nie jest godna człowieka. I tylko w takich kategoriach, człowieczeństwa i jego godności, można definiować “antysemityzm”. Jego dowolne interpretowanie wedle najnowszych osiągnięć politycznej poprawności albo bieżących interesów Izraela jest kpiną z rozumu. Nie będę więc antysemitą, ale jakoś zobojętniała mi sprawa żydowska. Państwo Izrael i jego obywatele mają to zapewne w głębokim poważaniu, ale mając wcześniej we mnie przyjaciela będą miały teraz człowieka obojętnego.

Zresztą nie wiem nawet, czy chcieliby mieć we mnie przyjaciela, bo dotarło też w końcu do mnie, że wedle ich ocen jestem tak naprawdę uosobieniem antysemityzmu. Dlaczego? Choćby dlatego, że nie uważam, iż żydowska ofiara w czasie II wojny światowej była czymś kompletnie nieporównywalnym do czegokolwiek innego w dziejach świata. Ludobójstwo nie jest bowiem niemieckim wynalazkiem. Żeby tylko sięgnąć do najnowszej historii i zagłady 1,5 mln Ormian przez Turków w czasie I wojny światowej. (Ciekawe dlaczego tego ludobójstwa nie uznaje państwo Izrael, choć we Francji za jego negowanie można nawet trafić do więzienia?) (Dopisek z 15.022018: Właśnie przeczytałem na TT, że Kneset odrzucił dzisiaj projekt ustawy, która miała uznać ludobójstwo na Ormianach.)

Różnimy się też znacząco w ocenie komunizmu. Dla mnie był to totalitaryzm równy hitleryzmowi w swojej ideologicznej formie choć bardziej zbrodniczy pod względem ofiar, które zadał ludzkości. Ale w Izraelu panuje daleko idący sentyment do tego totalitaryzmu. Jedno to znana sympatia Żydów względem komunizmu, a drugie dość pokaźna liczba (ok. 1 mln obywateli w ponad 8-milionowym społeczeństwie) Żydów, którzy przyjechali tam w ostatnich latach z Rosji. Komunizm tylko w Europie jest winien ludobójstwa względem Ukraińców i Polaków, a do tego milionów ofiar eksterminacji klasowej. W jednym z ostatnich wydań izraelskiego dziennika Jerusalem Post ukazał się artykuł, w którym można przeczytać o źródłach antysemityzmu w Polsce: “Niewątpliwie istnieją tam silne antysemickie podteksty, czy to w postaci klasycznych negatywnych chrześcijańskich wizerunków Żydów, czy w formie wypaczonego antykomunizmu.” I wszystko jasne. Antykomunista do antysemita.

I na koniec. Nie jestem też skłonny zamilczać równoległego obecnie tematu związanego z Żydostwem czyli słynnej amerykańskiej kosmicznej ustawy 447. Idą wyraźne sygnały, że łączenie jej z reakcją Izraela na ustawę o IPN to kolejny, klasyczny objaw antysemityzmu, po negatywnym wizerunku Żydów i antykomunizmie. Ustawę nazywam “kosmiczną”, ale nie dlatego, żeby dotyczyła NASA. To wytrych na wymuszenie na Polsce odszkodowań za mienie żydowskie. A chodzi o to mienie, które przed II wojną światową było własnością Żydów, którzy nie żyją i nie ma ich spadkobierców. W całym cywilizowanym świecie takie mienie przejmuje skarb państwa. Ale ustawa ma zagwarantować przejęcie odszkodowań za to mienie przez wskazane w niej organizacje żydowskie. To tak, jakbym pojechał np. do Portugalii i zażądał przyznania mi spadku po zmarłym tam bezpotomnie Polaku tylko na podstawie tego, że sam jestem Polakiem. Warszawski “proces prywatyzacji” całymi garściami brał pomysły z takiego innowacyjnego traktowania prawa do dziedziczenia.

A niebagatelny jest też fakt, że to mienie najpierw rozkradli i zniszczyli napadający na Polskę Niemcy, a co zostało ukradli radzieccy “wyzwoliciele”. Płać więc Polsko.

PS
Na fotografii jest ulica w Bursztynie w powiecie rohatyńskim, w województwie stanisławowskim. Obecnie Ukraina, a do II wojny światowej Polska. Obok siebie stały tam wtedy kościół katolicki i synagoga. Żółty budynek pośrodku to już powojenna budowla. To dla mnie symbol polsko-żydowskich stosunków takich, jakie one były naprawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites