Strona główna / Bogdan Mazurkiewicz / Kupiony w niedzielę śledź

Kupiony w niedzielę śledź 0

Ograniczenie handlu w niedzielę okazało się mniej obchodzić ludzi, niż to się wielu politykom wydawało. Chciałbym wierzyć, że to tak naprawdę jest dla ludzi bez znaczenia. Wiem jednak, że dla niektórych to faktycznie będzie ograniczenie możliwości robienia zakupów akurat w tym dniu. Ale wiem też z kolei, że dla wielu będzie to faktycznie umożliwienie spędzenia niedzieli poza sklepową kasą czy marketowymi półkami.

Sprawa z pewnością jednak nie ma nic wspólnego z prawami człowieka i jego wolnością osobistą. Jeśli zamknięty w niedzielę sklep jest w stanie ograniczyć komuś wolność to można temu komuś jedynie współczuć. I raczej psycholog bądź terapeuta jest mu niezbędny niż tysiące ludzi, których należy zmusić w niedzielę do pracy w marketach. Jeśli wolność człowieka ma się sprowadzać do swobody robienia zakupów czy jeszcze tysiąca, albo dwóch tysięcy, innych swobód, to jest to wolność w kieszonkowym wymiarze.

Z historii albo z literatury znamy bohaterów, którzy zachowali wolność nawet będąc w okowach jakiejś tyranii. To zrozumiałe tylko wtedy, gdy pojmie się różnicę między swobodą, a wolnością. Uwięziony człowiek jest pozbawiony większości swobód, ale nikt i nic nie jest w stanie odebrać mu wolności, jeśli on sam jej nie odda. Wolność to bowiem stan ducha, a nie linia jakichkolwiek zewnętrznych granic. Zrozumienie tego, a tym bardziej uczynienie rzeczywistością własnego życia, wymaga jednak wysiłku. A droga, która do tego wiedzie, idzie pod prąd konsumpcyjnego nastawienia do życia, którego fetyszem jest właśnie market.

Wygląda na to, że politycy, którzy znowu nabrali się na sztucznie nadymany balon zagrożenia obywatelskich wolności przez nieczynne w niedzielę markety, znowu wyszli na zwyczajnych głupków. Czekałem już tylko na to, że pojawią się na deptakach, w parkach i placach zabaw i będą zaganiać ludzi pod markety, żeby tam domagać się ich otwarcia. Sami jednak nie uwierzyli w głoszoną przez siebie tezę o zamachu zamkniętymi marketami na wolności obywatelskie. Ale jakieś tam kwękolenie pojawiło się jednak.

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej oznajmiła np., że „Zakaz handlu w niedzielę jest decyzją czysto ideologiczną, która nie ma żadnych podstaw ekonomicznych„. Co prawda to prawda. Tyle, że co z tego? Przecież tu nie chodziło o decyzję w sprawie zapewnienia zagranicznym właścicielom marketów zwiększenia ich zysków. Żadnych podstaw ekonomicznych nie ma też utrzymywanie 460 posłów i 100 senatorów, a obie izby Parlamentu funkcjonują sobie znakomicie i nikt nie słyszał, żeby pani Lubnauer chciała to zmieniać.

Kto, jak kto, ale politycy powinni orientować się nieco w materii społecznej i dostrzegać rolę organizacji pracowniczych, które na Zachodzie już dawno nie dałyby im spokoju za wiele decyzji, które podejmowali wbrew ich interesom. Dbanie o interesy pracownicze to ich obowiązek i stąd wzięły się tak potężne zmiany na linii pracodawca – pracobiorca, które można było obserwować w XX wieku. Ekonomia to nie wszystko. A jeśli zwiększanie zysków idzie wbrew prawom pracowników, to niestety, mimo podstaw ekonomicznych nie ma to podstaw moralnych i trzeba wtedy wybierać. Polityk ma prawo stanąć po stronie ekonomii, a nie pracownika. Voila, wolny wybór. Wyborcy docenią.

Można też wybrać drogę rosyjskich uczonych z jednego z dowcipów. Otóż rosyjscy naukowcy odkryli, że bimber zrobiony z ziemniaków daje więcej radości niż przerobienie ich na takie na przykład frytki.

One thought on “Kupiony w niedzielę śledź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites