Zemsta klerków 0

Rzeczywistość zagęszcza się i to z różnych powodów. Wszechświat z coraz większym pędem się rozszerza, a życie społeczne i polityczne gęstnieje. To może budować jakieś nieznane napięcie, a w efekcie … Ale jeden wielki wybuch wystarczy, tym bardziej, że ta teoria niczego nie tłumaczy.

Po kilku miesiącach wróciłem do bloga. Myślą, która mnie skłoniła do tego powrotu była refleksja spowodowana sytuacją z jakiejś manifestacji w Poznaniu pokazanej na filmiku na Twitterze. Przypięto na drzwiach kościoła katolickiego (niczym swego czasu Marcin Luter) plakat z zaznaczonymi miejscami na mapie Polski, w których mają być księża pedofile. Mężczyzna wychodzący z mszy w tym kościele zerwał ten plakat, a tłumek manifestantów próbował mu to uniemożliwić. Na filmiku widać przepychanki i słowne utarczki, ale obeszło się bez rękoczynów i jakichś obraźliwych słów.

Zbulwersowała mnie ta sytuacja i podziw wzbudził spokój mężczyzny, zrywającego plakat. Obawiam się, że mógłbym stracić opanowanie, gdybym sam znalazł się w podobnej sytuacji. A zerwałbym taki plakat niechybnie, bo jedyne, o co w tych akcjach chodzi, to poniżanie i zohydzanie Kościoła Katolickiego. Pedofilia księży jest tu tylko wygodnym pretekstem. Gdyby to bowiem o samą pedofilię chodziło to manifestacje powinny by były pojawiać się w wielu innych miejscach, z których pedofile się wywodzą. A pojawiają się tam, gdzie jest ich najmniej.

Nawet tak krytyczny wobec Kościoła portal Tomasza Lisa „Na temat” opublikował kiedyś statystyki „zawodowe” skazanych pedofilów w Polsce, z których wynikało, że wśród niemal 1500 dewiantów był jeden duchowny Kościoła Katolickiego.

Aż 900 osób z 1468 osadzonych nie ma żadnego wyuczonego zawodu. Prawie 70 z nich było murarzami, 40 pracowało dorywczo, 30 wykonywało zawód ślusarza, 30 to rolnicy, a 25 mechanicy samochodowi. Jedynie „pojedyncze osoby” wykonywały zawody takie jak inżynier, lekarz, nauczyciel, pedagog, wychowawca czy duchowny kościoła katolickiego.

Medialne manipulacje i zorganizowany atak na Kościół pod pretekstem walki z pedofilią to jasny przykład prawdziwych intencji fałszywych obrońców dzieci. Bo im wcale nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, ale by gonić go. Nieustanne grillowanie księży i hierarchów Kościoła, dobieranie się nawet do świętego Jana Pawła II, wywieranie presji na kościelne instytucje i żądanie wypłacania przez nie odszkodowań za księży pedofilii to są wszystko fronty walki z Kościołem, a nie z pedofilią.

Rozgrzani bojownicy tego frontu aż drżą z satysfakcji, jaką dają im ujawniane przypadki pedofilii wśród księży. A doszło do tego jeszcze propagandowe wzmocnienie tego przekazu filmem Kler, o którym ci wojownicy niby mówią, że jest artystyczną, a przez mogącą posługiwać się przesadą, wizją rzeczywistości, ale traktują de facto, jak jej odzwierciedlenie. Śmiałem się do łez oglądając rozmowę Moniki Olejnik z biskupem Tadeuszem Pieronkiem. Zgodny w wielu innych politycznych tematach z tą lewicową dziennikarką tutaj wywijał się jej w kolejnych kwestiach. Ani nie uważał, że film pokazuje prawdę o polskim duchowieństwie, ani nie zgadzał się z tym, że Kościół instytucjonalny powinien brać jakąś finansową odpowiedzialność za czyny księży pedofilii. Szkoda tylko, że nie oświecił swojej rozmówczyni, że Kościół nie jest żadnym zakładem pracy dla duchownych i nie są oni zatrudniani do pracy przez Papieża, Prymasa czy kogokolwiek takiego. Pani Olejnik jest o tym przekonana.

Jeszcze a propos filmu Kler, którego nie oglądałem i nie mam wcale takiej potrzeby. Reżyser Wojciech Smarzowski sam w wywiadach przyznawał, że zrobił ten film z pobudek ideologicznych, bo przeszkadza mu obecność Kościoła Katolickiego w polskiej przestrzeni społecznej. Nie wiem zatem, co obejrzenie takiego dzieła miałoby mi dać. Ubogaciłem się już jego Weselem i już dużo mniej Drogówką. Domu złego nie byłem w stanie w całości obejrzeć, choć próbowałem kilkakrotnie. Tyle wymiocin z ekranu było ponad siły mojej percepcji. Po co więc kolejna próba?

Ględzenie o tym, że ten film ma niby spowodować jakieś odrodzenie wśród polskiego duchowieństwa to zwykła groteska. Kler miał dać kasę i spełnił szybko to zadanie. A za ocenę tych niby wzniosłych zamiarów reżysera niech posłuży to, jak film ocenił ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, krytyk wielu poczynań kościelnej hierarchii. Stwierdził mianowicie, że film jest tak jednostronny i socjologicznie nieprawdziwy, że tylko usztywni na dotychczasowych pozycjach tych hierarchów, którzy mało skłonni byli do czynienia zmian tam, gdzie one są niezbędne. A księża działający dotąd na rzecz tych zmian pozbawieni zostaną argumentów, bo krytykę będzie łatwiej traktować, jak kolejny atak na Kościół.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites